| Merlion - symbol Singapuru (www.wikipedia.org) |
Jest na świecie
takie państwo, w którym wykonywana jest kara śmierci i kara
chłosty, nie ma płacy minimalnej ani rozbudowanego socjalu, a
policja może bez nakazu dokonać rewizji w każdym budynku i
pomieszczeniu. Ten sam kraj jest jednym z 3 najbogatszych państw na
świecie (w zależności od rankingu), nie ma tam ludzi żyjących
poniżej granicy ubóstwa, a przychód wolny od podatku wynosi
równowartość 50 000 złotych.
Gibraltar wschodu
Singapur,
nazywany literacko 'Gibraltarem wschodu' jest kraikiem niemal 1,5
raza większym od Warszawy. Nie ma tam żadnych zasobów naturalnych,
a samo państwo powstało... po wyrzuceniu go z Federacji Malezji.
Kiedy Singapur
zmuszony został do samodzielności w 1965 roku jego PKB wynosiło
około 510 dolarów na osobę. Obecnie PKB (GDP) wynosi tam niemal 60 000 dolarów na osobę według parytetu siły nabywczej
miejscowej waluty (dolar singapurski = około 2,5 złotego). Mamy się
z kim porównywać, w tej samej statystyce GDP PPP p/c wyciskamy
raptem 20 000 $...
Jak się żyje w
'lwim mieście'?
Singapur, poza
trzecim GDP PPP p/c na świecie (Polska – 46 miejsce), może
poszczycić między innymi takim wskaźnikami, jak Human DevelopmentIndex na poziomie 0.846 (Polska – 0.813, dla porównania: Norwegia
– 0.943), czy 2% bezrobociem wśród osób powyżej 15 roku życia
zdolnych do pracy.
Nie wspominając
o 15,5% odsetku gospodarstw domowych wartych minimum milion, tym
razem amerykańskich, dolarów.
Singapur jest też
jednym z 'rajów' (bądź 'oaz' podatkowych), które OECD wypisała
na swojej liście 'państw stosujących nieuczciwą konkurencję
podatkową'. Otóż to – biurwy uczą: jeśli kradniesz, to kradnij
dużo. Kradnąc mało jesteś nieuczciwym konkurentem!
![]() |
| Panorama 'raju' (www.wikipedia.org) |
Podatki w
Singapurze
Najatrakcyjniejsze
elementy systemu podatkowego dalekowschodniego państewka to brak
podatku od zysków kapitałowych (naszego 'podatku Belki'), 100 000
SGD ulga podatkowa dla start-upów (przeliczając – 250 000
złotych...), i 50% ulga na kolejne 200 000 SGD.
Wszystkie
pozostałe przychody firmowe są rozliczane według 17% liniowej
stawki. Jednak rząd Singapuru stosuje ulgi za inwestycje podnoszące
wartość firmy, więc... W kontekście ostatniego golenia Polaków
przez ich rząd warto też wspomnieć o ekwiwalencie naszego podatku
VAT – podatku GST (Goods and Services Tax), rozliczanego wedługliniowej stawki 7%.
Indywidualni
rezydenci (wymagane jest przebywanie na terenie Singapuru przez 183
dni w roku) płacą podatek dochodowy od 2% do 20% (podatek
progresywny, jest 9 progów, najwyższy = 320 000 SGD), o ile zarobią
powyżej 20 000 SGD.
Singapur a Polacy
Od 1993 roku
obowiązuje między RP a Singapurem umowa o unikaniu podwójnego
opodatkowania, która jasno zwalnia 'osoby, które mają siedzibę'
(osoby prawne) w Singapurze z naszych 'danin'. Ogólnie jednak należy
uważać i zapoznać się z treścią tego dokumentu (link).
Obowiązuje bowiem zasada terytorialnego ujmowania przychodu: jeśli na
przykład będziesz rezydentem Singapuru, ale będziesz zarabiał
wynajmując mieszkanie w Polsce – zapłacisz podatki 'u nas'.
W lwim mieście
mieszka i pracuje niewielka grupka Polaków, których dosyć łatwo
znaleźć przez internet. Jeśli jednak myślisz o wyjeździe jako
'osoba fizyczna' przygotuj się na stresujący proces uzyskiwania
pozwolenia na pracę i wizy pracowniczej. Państwa dobrobytu
niechętnie wpuszczają do siebie obywateli państw-nieudaczników.
Ucieczka, czy
rozsądek?
Jak każdy, kto
zarobił już jakieś pieniądze, staram się jak mogę chronić moje
aktywa. Stąd też wzięło się moje zainteresowanie rajami
podatkowymi :). W sytuacji, w której 'płemieł' robi co może, aby
dobrać nam się do tyłków, to chyba najrozsądniejsze wyjście.
Singapur jest
dobrym miejscem i do ulokowania kapitału, i własnego odwłoka.
Można by się zastanawiać dlaczego w Polsce się tak nie da, ale to
już temat na inne blogi...







