Podoba Ci się ten blog? Chcesz być na bieżąco z nowościami - subskrybuj kanał RSS... Co to jest RSS?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka na weekend. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka na weekend. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 stycznia 2012

Książka na weekend XIV: Jak założyć skuteczny i dochodowy sklep internetowy



„(...) Jest wiele e-sklepów, które promują się niemal wyłącznie w wyszukiwarkach. Czasami ich właściciele, prosząc mnie o pomoc, udostępniają mi statystyki sklepu. Widzę wtedy często, że wyniki organiczne z Google stanowią np. 95%. Czy to dobry znak? Zdecydowanie nie. Promocja sklepu internetowego, tak jak każda inna ważna dziedzina biznesu, wymaga dywersyfikacji...”

Autorzy:
Wojciech Kyciak od kliku lat prowadzi firmę doradzającą w zakresie e-commerce, dzieli się swoją wiedzą na blogu i (jak widać) w książce o handlu internetowym. Drugi z autorów, Karol Przeliorz, jest dyrektorem działu prawnego Helion SA – tutaj znajdziesz jego profil naGoldenLine. Pan Karol jest autorem dodatku 'A', omawiającego właśnie kwestie prawne...

Część I – Marketing, promocja sklepu i komunikacja z klientem
Na pierwszy rzut oka książka wydaje się być ciekawa – spis treści sprawia wrażenie wyczerpującego temat, ilustracje dodają książce 'życia', tak jak i anegdoty związane z ciekawymi przykładami.

Jednak po wczytaniu się w pierwsze rozdziały pojawia się uczucie znudzenia. Sklep ma być ładny, funkcjonalny, bla, bla... To już znamy. Z jednej strony autor tekstu przemawia do czytelnika jak do debila, niemalże tłumacząc czym jest internet – z drugiej zamieszcza pojedyncze linie kodu.

Skłamałbym jednak, gdybym napisał, że niczego się nie dowiedziałem. Spodziewałem się na przykład, że obecność e-sklepu w pasażach jest niemalże punktem obowiązkowym w planie promocji. Jak się jednak okazuje, pasaże nie tylko nie wpływają na sprzedaż, ale podnoszą też koszty prowadzenia e-biznesu.

Po przeczytaniu pierwszej części w całości negatywne wrażenie zniknęło. Dobry opis sposobów organizowania programów partnerskich, ciekawy pomysł na akcję PRową czy opis funkcjonalności trackingu w sklepie internetowym zmieniły moje nastawienie do książki. Z przyjemnością więc zasiadłem do kolejnej części...

Część II – funkcjonalność
Tutaj znów autor na początek serwuje nam rozczarowanie: screeny, opisy już istniejących sklepów i w zasadzie jałowa dyskusja pod zbiorczym tytułem: robić 'jak wszyscy', czy 'po swojemu'?

W połowie lektury pojawia się pytanie: dla kogo tak naprawdę jest ta książka? Biorąc pod uwagę zróżnicowanie umiejętności, jakie trzeba posiąść, aby zrealizować rady zawarte w tym wydawnictwie, nigdy nie podarowałbym jej osobie chcącej założyć e-sklep. To czysty podręcznik dla projektantów sklepów, agencji interaktywnych, etc.

Nawigacja, koszyk, bezpieczeństwo, ilość ekranów, wygląd ekranów... To wszystko ma znaczenie, kiedy osobiście projektujesz sklep. Kiedy składasz zamówienie, wystarczy przecież porównać funkcjonalność produktu z ofertą konkurencji...

Część III – wybieramy sklep
I tutaj znów pojawia się odpowiedź na moje wątpliwości. W tej części znajdziemy zestaw opisów-recenzji różnych systemów e-sklepów: od darmowego osCommerce aż do sporej listy systemów abonamentowych i w pełni komercyjnych.

Problemem jednak zostaje objętość tej części. Gotowych systemów e-commerce znajdziemy w sieci na pęczki, dane dezaktualizują się niemalże z tygodnia na tydzień, a ta część książki to raptem 3 rozdziały i 15 stron. Szeptem jedynie dopiszę, że dwie poprzednie części liczą ponad 100 stron każda!

Bardzo brakuje mi tutaj bliższego opisu choćby najpopularniejszych funkcji gotowego e-sklepu do kupienia. Niech by to była nawet tabelka na dwóch stronach – ale żeby była...

Część IV – logistyka w sklepie internetowym
Kolejne 2 rozdziały (10 stron!) zajmują się typowymi problemami związanymi z pakowaniem i wysyłką zamówień. Kto kiedykolwiek sprzedawał większy asortyment choćby przez Allegro ten wie, że moment, w którym tracisz kontakt z towarem jest często 'wąskim gardłem' e-sprzedaży.

W tej części znajdziemy kilka podpowiedzi związanych z tymi kwestiami, jednak trudno znaleźć w nich cokolwiek, czego człowiek o średnim IQ i błyskotliwości nie byłby w stanie wymyślić samodzielnie.

Teksty w dwóch ostatnich częściach książki są raczej na poziomie darmowego bloga i raczej powinny znaleźć się w spisie treści jako 'dodatek'.

Dodatek 'A' – Prawo w kontekście sklepu internetowego
Mój egzemplarz to wydanie z 2006 roku, zawiera tylko jeden dodatek. Za to jaki! Jeśli czytasz tego bloga regularnie to wiesz już zapewne, że znajomość prawa uważam za jedną z podstawowych powinności przedsiębiorcy. W tym dodatku widzę więc wisienkę, na marnym bądź co bądź, torcie.

18 stron zrozumiałego wykładu tłumaczącego wszystkie kwestie na przykładzie regulaminu helion.pl Pan Przeliorz przygotował co najmniej należycie. Warto  jednak pamiętać o prawnym ADHD naszych 'wybrańców' i sprawdzić aktualny stan prawny samemu, ale przynajmniej mamy gotową check-listę ustaw i paragrafów wraz z omówieniem.

Dla kogo jest ta książka?
Książkę dostałem od kolegi, który projektuje e-sklepy. Trzyma kilka egzemplarzy w swoim biurze – i właśnie dlatego nią się zainteresowałem. Rozdaje je swoim klientom, którzy kwestionują jego ceny (3 – 30 tysięcy złotych za zlecenie).

Lektura nie zawiera wiele przydatnych wskazówek dla nie-programistów, trudno więc na jej podstawie samemu zbudować kompletny e-sklep. Jej najmocniejszą stroną są analizy marketingowe, ale te zainteresowani znajdą za darmo na internetowych blogach.

Moim zdaniem książka przyda się początkującemu projektantowi i osobie, która ma zamiar zlecić wykonanie swojego pierwszego e-sklepu specjaliście. Będzie wspaniałą check-listą, która pozwoli sprawdzić poprawność wykonania zlecenia. Nie liczyłbym jednak na to, że dzięki niej samodzielnie założysz zyskowny sklep internetowy.

Czy warto?
'Jak założyć skuteczny i dochodowy sklep internetowy' wydało wydawnictwo Helion – 279 stron przyzwoitego papieru w miękkiej oprawie za 39 złotych. Jeśli jesteś 'zielony' w marketingu internetowym i e-commerce – na pewno warto kupić tę książkę. Jeszcze lepiej pożyczyć. Jeśli jednak już coś w życiu przez internet sprzedałeś, to prawdopodobnie nie dowiesz się z niej nic nowego.

Tutaj znajdziesz fragment książki w formacie pdf (strona wydawcy).

Jako bonus – case study (prezentacja) autorstwa Wojciecha Kyciaka:

P.S. Dzisiaj miałem w planie recenzję 'E-biznesu od podstaw' Tomasza Piotrowskiego. Plany jednak uległy zmianie ze względu na fakt, że powyższa książka została wycofana z obiegu przez wydawcę...
-

A może czytałeś już książkę duetu Kyciak – Przeliorz i jesteś nią zachwycony? Chętnie poznamy i Twoją opinię :)!



piątek, 25 listopada 2011

Książka na weekend XIII: Dlaczego kupujemy?


„(…) Jeśli nie ma realnych podstaw do porównywania jednego produktu z drugim, to normalnym zachowaniem jest kupienie produktu tańszego. Ale jeśli sklep poświęci trochę energii na edukowanie klientów, nawet w najbardziej ograniczonym zakresie, to część klientów wyda więcej pieniędzy niż to jest absolutnie niezbędne.(...)”

Zawsze marzyłem o tym, żeby ktoś napisał moją biografię. Nawet nie spodziewałem się, że nastąpi to tak wcześnie. Wprawdzie w ostatniej mojej lekturze nie ma mojego imienia, ale nijak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czytam o sobie. O mnie, o mojej dziewczynie, znajomych, rodzicach, dziadkach... A dokładnie o tym, jak robimy codzienne (i nie tylko) zakupy.

Paco Underhill, bo tak nazywa się autor dzisiejszej 'książki na weekend', jest wykładowcą, biznesmenem, naukowcem, publicystą i autorem, mieszkańcem Nowego Jorku. Zasłużył sobie na swoją stronę w wikipedii przede wszystkim książkami o 'psychologii zakupów' - między innymi właśnie 'Why we buy' (Dlaczego kupujemy). O samym autorze możesz przeczytać więcej na jego stronie i na stronie jego firmy(Envirosell).

I. zamiast Samoa, sklepy: nauka o kupowaniu
Książka nie rozpoczyna się zachęcająco. Kilkadziesiąt stron przechwałek i podkreślanie znaczenia słowa 'nauka' w tym co się robi – takie to amerykańskie... Jako, że lubię książki – postanowiłem dać szansę i tej. Choćby dlatego, że kilka osób poleciło mi ją jako coś, co zmienia sposób patrzenia na świat.

Z pierwszego rozdziału dowiemy się jak ważne w handlu detalicznym jest otoczenie klienta, czyli wszystko to, co na miejscu podejmowania decyzji (w sklepie) ma na niego wpływ. Poczytamy o błyskotliwych sukcesach i niesamowitych przygodach autora i jego współpracowników. Ciągle mało konkretów, ale robi się interesująco.

II. Chodzić jak Egipcjanin: mechanika robienia zakupów
Konstrukcja lektury jest prosta: po 50 stronach zapowiedzi przechodzimy do 3 części będących jednocześnie analizą i syntezą doświadczeń autora. Pierwsza część zajmuje się tzw. ścieżkami klienta (sprzedaży, zakupowe, etc.), czyli sposobem, w jaki kupujący porusza się po sklepie.

Zaczynając od poziomu projektu, aż do merchandisingu i operacji (pracy sprzedawców): poznamy najczęstsze błędy i najbłyskotliwsze rozwiązania skłaniające klientów do kupienia więcej. Kilka aspektów projektowania napisów (na produkcie, ścianie, kasie, plakacie...), czy zarządzania przestrzenią (choćby użycie luster) nie wyczerpuje w żadnym wypadku tematu, ale pozwala skierować myśli na właściwy tor.

W tej części książki znalazłem ciekawą refleksję na temat trendu: rynki w przyszłości będą faworyzować nie tylko staruszków, których będzie coraz więcej (ale będą ubogimi, więc i marnymi, klientami). Autor zwraca uwagę na dzieci, które coraz częściej stają się samodzielnymi 'kupującymi' – oczywiście poza aspektem osobistego płacenia za wybrany towar.
Prosument przyszłości...
(www.demotywatory.pl)

III. Mężczyźni są ze sklepu żelaznego, kobiety z domu mody: demografia robienia zakupów
Druga część analizuje sposoby postrzegania samego procesu podejmowania decyzji i zakupu ze względu na płeć. Jakie miejsca lubią kobiety, jakie mężczyźni; gdzie patrzą, z kim robią większe zakupy, jakie konfiguracje towaru skłaniają ich do wydania większej sumy pieniędzy...


Kiedy rozpatrujemy różne kwestie z punktu widzenia damsko-męskiego zawsze w grę wchodzą role społeczne i stereotypy. Z tego rozdziału dowiesz się, które z nich mają podstawy wyrażone w statystyce, a które są jedynie bardzo wąską grupą reakcji na określony bodziec. W dzisiejszej publikacji znalazłem sporo ciekawych spostrzeżeń w obu kategoriach.

IV. Zobacz mnie, poczuj mnie, dotknij mnie, kup mnie: dynamika robienia zakupów.
Jako ostatnią 'pigułkę' wiedzy autor prezentuje nam podejście znane przede wszystkim z życia internetowych marketerów: rozwiniętą technikę darmowej próbki, przy czym stara się podejść do tematu z nieco innej strony.

Autor rozwija handlowy truizm: im więcej czasu klient spędzi z danym produktem w ręce, tym większa szansa, że go kupi. A razem z nim – dobra, które ekonomia nazywa 'komplementarnymi'. Rozdział ten jest tak naprawdę uzupełnieniem wcześniejszych wywodów i momentami zahacza wręcz o jakieś filozoficzne wywody w stylu 'nie jest sztuką sprzedać klientowi coś, co i tak chce kupić'...

Na doczepkę
Jakoś po macoszemu autor potraktował sprawy sprzedaży internetowej. W każdym kolejnym wydaniu stara się aktualizować ten jeden rozdział, jednak wyraźnie cykl wydawniczy powoduje, że jego wynurzenia zawsze będą nieaktualne – zwłaszcza w tak 'ruchliwej' branży, jak internet.

W zasadzie wskazówki dla internetowych sprzedawców i przedsiębiorców ograniczają się do prawidłowej ekspozycji towaru i ewentualnej propozycji, którą wszyscy znamy z okienek typu 'osoby, które kupiły X kupiły również:'. Co oznacza, że ten jeden rozdział - koniec końców - również nie jest wart uwagi.

Jakoś tak mało 'po amerykańsku'...
… kończy się ta książka. Autor przyznaje, że nie ma zamiaru odkrywać w niej meandrów swojego warsztatu i podpowiadać konkurencji jak może wtargnąć na jego rynek. Nie podpowie więc też czytelnikom zbyt wiele. Ci bardziej zdeterminowani znajdą jego firmę i zapłacą – ci mniej przekonani będą musieli zająć się optymalizacją sprzedaży na własną rękę.

Książki nie wspiera też żadna kampania blogowa, onlineowe 'extrasy' i dodatki. Jedna książka, i tyle. To znów złamanie amerykańskich standardów. Wychodzi na jaw, że książka jest rodzajem billboard'u, który ma ściągnąć klientów do 'sklepu' pana Underhilla. Świetne posunięcie :).

Merchandisingowa zmiana myślenia
tak recenzowali mi tę książkę znajomi. Okazała się zbiorem dowodów na to, że klient kupuje więcej kiedy merchandiser prawidłowo wykonał swoją pracę, a osoba projektująca pomieszczenie jako całość zadbała o wystarczającą ilość miejsca, aby uniknąć 'muśnięcia pupy' klientek.

Oczywiście książka przyczynia się do zmiany myślenia: pierwsza godzina dzisiejszej wizyty w Tesco była dla mojej dziewczyny torturą - sprawdzanie wszystkiego, co gdzie i koło czego stoi, ile jest miejsca, gdzie jest lustro, a gdzie stand z pączkami... Po godzinie 'zmiana stylu myślenia' uległa zawieszeniu.

Czy warto?
Książka 'Dlaczego kupujemy' jest zbiorem podpowiedzi nieco rozwijających kwestie, które każdy merchandiser i handlowiec zna z codziennej pracy. Będą one na pewno nowe dla menedżerów czy właścicieli wielu placówek, ale same w sobie są tylko zbiorem logicznych przemyśleń, które po prostu rzadko kiedy podejmujemy.

'Mój' egzemplarz wydało wydawnictwo MT Biznes: 390 stron dobrego papieru w twardej okładce – w cenie 49 złotych. Oczywiście za książkę nie zapłaciłem – poza kilkoma zakreśleniami ołówkiem nosi na sobie pieczątki Biblioteki Głównej UMCS :).

Wypożycz, bo warto tę książkę przeczytać. Nie kupuj, bo nie jest to pozycja, do której warto wracać...


A może masz inne zdanie na temat pracy pana Underhilla?


poniedziałek, 16 maja 2011

Książka na weekend XII: Plan marketingowy w praktyce

„(...) Procedura realizacji procesu planowania marketingowego jest stała i z góry ustalona, a więc ułatwi Ci przygotowanie planu marketingowego. Bez względu na to, czy przygotowujesz plan dla pojedynczego produktu na jednym rynku, czy też pełny plan marketingowy, procedura planowania jest w obu przypadkach taka sama; różnić się będzie jedynie zakres planowania. Proces planowania marketingowego jest powtarzalny...”
John Westwood, Plan Marketingowy w praktyce.

Od jakiegoś czasu poszukiwałem świetnej książki o marketingu, która nie byłaby 'Kotlerem'. Wydaje mi się, że taką znalazłem. Chciałbym Ci dzisiaj przedstawić książkę o marketingu, a dokładniej o podejściu marketingowym w budowaniu modelu biznesowego, której oryginalny tytuł zawiera słowo 'workbook'. Czyli książkę z masą praktycznych wskazówek i analiz. Dzisiaj będę znęcał się nad 'Planem marketingowym w praktyce' Westwooda.

Autor
Kim jest John Westwood? Na pewno nie jest Johnem Westwoodem ;). JW to pseudonim kogoś, kto od ponad 10 lat pisze cieszące się wielką popularnością poradniki (znalazłem ok. 15 różnych tytułów) z dziedziny planowania marketingowego. Mieszka w Nowej Zelandii, lub jedynie korzysta z nowozelandzkiego prawa podatkowego – w każdym bądź razie pierwsze wydania jego książek pochodzą właśnie z kraju Kiwi. Niestety nie udało mi się znaleźć ani jednego tropu co do biografii czy prawdziwego nazwiska Westwooda.

Co to jest planowanie marketingowe, i w czym może pomóc małej firmie?
Wokół marketingu jako pojęcia panuje spore zmieszanie. Byle wujek Wiesiek z dużą drukarką, czy też inny garażowy importer pendrive'ów nazywa szumnie swoją działalność 'agencją marketingową'. Nazwijmy to (delikatnie) nieporozumieniem – ani to model agencyjny, ani firma nie realizuje usługi marketingowej, a jedynie 'promocyjną', czyli co najwyżej reklamową.

Marketing to, ogólnie rzecz ujmując, orientacja 'na rynek', budująca model na aktualnych warunkach i trendach. Podstawowym przeciwieństwem takiej orientacji jest ciągle popularna w Polsce orientacja sprzedażowa, czyli sprać mózgi i wcisnąć masę drogiego towaru niezależnie od realnych potrzeb i satysfakcji klientów.

Na szczęście w tej publikacji spotkasz bardzo precyzyjną definicję 'marketingu': marketing to nie sprzedaż, marketing to nie (tylko) reklama.

Audyt marketingowy i analiza sytuacyjna
Standardowy żart pracowników polskich uczelni mówi o tym, że książka sprzedaje się odwrotnie proporcjonalnie do ilości cyfr, równań, tabel w niej zawartych. 'Plan marketingowy w praktyce' jest dowodem, że to tylko żart.

Książka jest zbudowana z trzech zazębiających się elementów: informacyjnego, fabularnego i 'tabelarycznego'. Każdy rozdział zawiera dokładny opis zagadnienia i stosowanych technik. Konkretne techniki ilustrowane są z jednej strony przejrzystymi tabelami, z drugiej zaś fabularyzowanymi opowieściami o kilku ciekawych firmach, które pokazują jak uelastycznić modelową technikę i stosować ją w konkretnym biznesie.

Gdyby tego było mało – kompletne plany wszystkich firm znajdziesz na końcu książki. Taka budowa pozwala łatwo i szybko odnaleźć konkretną informację po jakimś czasie od pierwszego czytania...

Planowanie nowego produktu i rozwój nowych rynków zbytu
Publikacja Westwooda nie została przetłumaczona. Została zlokalizowana/spolonizowana. Żadna nazwa nie została przetłumaczona 'kalką' z angielskiego, adresy www i nazwy instytucji zostały zamienione na polskie odpowiedniki. Zlokalizowane zostały też drobne sprawy związane ze stanem prawnym.

Książkę tłumaczyła pani Marta Koch Szołtysek. Należą się jej słowa uznania, życzyłbym sobie, żeby każda anglojęzyczna publikacja była traktowana w ten sposób. Dotychczas nie zwracałem uwagi na tłumacza, kiedy szukałem dobrej książki. Od dzisiaj mam ulubionego(ą).

Budżet i sprawozdania finansowe
Tytuły poszczególnych sekcji tej recenzji odzwierciedlają zakres merytoryczny książki. Od prostego wyjaśniania koncepcji i (niewielu) pojęć, po listy kontrolne, badania marketingowe, analizy SWOT, matrycę BCG, budżetowanie i prezentowanie planów. Dosyć dużo miejsca autor poświęcił na omówienie zagadnienia dystrybucji czy analizę nisz rynkowych.

'Plan marketingowy w praktyce' będzie bezcenną pomocą dla wielu małych przedsiębiorstw i specjalistów, którym marketing bardziej niż z sercem i rozumem kojarzy się z 'maketingiem-mix'. Również informal investors znajdą w tej publikacji wiele wskazówek związanych z analizą i rozumieniem współczesnych biznesplanów.

Czy warto?
Książkę na licencji Kogan Page wydało wydawnictwo One Press – 450 stron solidnego druku w miękkiej okładce – cena: 67,00 złotych. To sporo, ale w komplecie z 'Marketingiem' Kotlera mały biznes zyska solidnego intelektualnego kopa. Dlatego też uważam, że warto poświęcić te 7 dych i kilka godzin na dokształcanie, tym bardziej, że do tej książki warto wracać.

Wydawnictwo One Press od jakiegoś czasu udostępnia na swoim serwerze pierwsze 30 stron książki – znajdziesz je tutaj (link).


Czytałeś 'PMwp' lub inne książki Westwooda? Będzie mi miło, jeśli podzielisz się z nami swoją opinią...


poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Książka na weekend XI: Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości


"(...) Inwestowanie w nieruchomości to proces trwały. Nie zbudujesz sobie wolności finansowej w rok czy dwa. I to nawet, jeśli masz dużo oszczędności na koncie. Dlatego, że jest wysoce prawdopodobne, że osoba z dużą liczbą zer na koncie ma równie duże aspiracje i oczekiwania wobec swojego poziomu życia. (...) Tym bardziej, jeśli nie jesteś dzisiaj osobą majętną i dla zbudowania portfela mieszkań dających w perspektywie wolność finansową będziesz musiała zaciągać kredyty hipoteczne..."
Sławek Muturi, Robert Zduńczyk; Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości


Jako urodzony pesymista szukam radości we wszystkim, co pozwala mi zdobyć przekonanie, że nie miałem racji. Szukając szczęścia szukam więc przełamania swoich czarnych myśli... W poprzednim roku kilku moich znajomych pod wpływem lektury Kiyosakiego postanowiło 'zainwestować' w nieruchomości. Dzisiaj ledwie stać ich na spłatę raty. Doświadczony (pośrednio) ich nieszczęściem nie skaczę z radości na myśl o inwestowaniu w mieszkania pod wynajem, szczególnie te kupione 'z lewarem'. Ale szukam sobie czegoś, co przekona mnie, że nie mam racji. Jeden zestaw argumentów już znalazłem - dzisiaj przybliżę Ci jego zawartość.

Autorzy
Robert Zduńczyk: absolwent handlu zagranicznego w SGH i MBA w GSB University of Chicago. Pracował w agendzie ONZ w Polsce – UNIDO i firmie doradczej (1990-1998 w Arthur Andersen, 1998-2005 w Andersen Business Consulting). Przeszedł wszystkie stopnie wtajemniczenia od asystenta do partnera, realizując szereg pionierskich w Polsce projektów. Na początku 2005 r. porzucił korpo-życie i został niezależnym konsultantem ds. zarządzania i podróżnikiem.

Sławomir Muturi: absolwent handlu zagranicznego na SGH, prawa na Uniwersytecie Warszawskim oraz MBA w London Business School. Również pracował w ONZ (UNCTAD) i Andersen Business Consulting, gdzie specjalizuje się w doradztwie dla sektora publicznego. W Polsce doradzał m.in Ministerstwu Finansów, ZUS-owi czy Bankowi Światowemu.

Obaj panowie udzielają się społecznie w ramach Forum Kenijsko-Polskiego.

Rozdział I: Wolność finansowa
Do książki podchodziłem 'jak pies do jeża'. Zrażony płytkimi bajkami o głupim i mądreńkim tacie Kiyosakiego i niepowodzeniami natchnionych przez niego 'inwestorów' już na etapie empikowej półki starałem się wybrać publikację zawierającą treści związane z podatkami i konkretnymi radami co do doboru inwestycji. I okazało się to dobrym posunięciem.

Oczywiście na wstępie nie dało się uniknąć kilku(dziesięciu) stron opowieści o niesamowitym potencjale i atrakcyjności inwestycji w nieruchomości. Ba, nawet wzorem zachodniego 'guru' autorzy wprowadzili nam do swojej pracy fikcyjne postaci trzech inwestorów, z których każdy odzwierciedla możliwości właściwe innym strategiom. Jak dobrze, że ich historie zajmują raptem pojedyncze strony...

Rozdział II: Inwestowanie w nieruchomości
Co ciekawe w książkach (i produktach informacyjnych, np. e-bookach) o niezależności finansowej większa część tekstu zawiera treści motywacyjne. Merytoryka często jest na drugim miejscu. Z jednej strony to oczywiste: lepiej dolać klasycznej wody i sprzedać jedną wiedzę w cenie dziesięciu jej odcinków, niż napisać konkret, którzy zarobi tylko raz. Nauka amerykańskiego mistrza nie idzie w las. Autorzy zresztą pod koniec książki zapowiadają kolejne odsłony...

Może lepiej byłoby tworzyć dwie wersje takich książek? Dla myślących 80 stron konkretu, dla myślących inaczej 300 stron kiyosakowskiej motywacji i bajania.

Rozdział III: Budowanie twojego portfela nieruchomości
Dlaczegóż tak się wyżywam na tej, niczego sobie, książce? Jestem w kwestiach nieruchomości dyletantem, ale w trzech pierwszych rozdziałach (w sumie 110/235 stron) nie znalazłem niczego nowego, żadnej olśniewającej wiedzy czy porady, która uzasadniałaby włożenie tych stron w książkę. Pierwsza lepsza strona www, pierwszy lepszy blog - zawierają te same treści, często jeszcze okraszone obrazkami :P.

Jedno jednak autorom trzeba oddać: pomimo całego hura-optymizmu w pierwszej części książki zdołali zachować rozsądek, co jakiś czas przypominając o problemach, jakie mogą spotkać nieodpowiedzialnego inwestora i nieprzemyślane inwestycje. Cieszy te kilka słów rozsądku w świecie po kryzysie sub-prime.

Rozdział IV: Jak dobrze kupować mieszkania?
I tutaj zaczyna się 'mięso' :). Od początku czwartego rozdziału można przecierać oczy ze zdumienia. Zaczynają się argumenty, przemyślana kompozycja, ciekawe informacje. A lektura zaczyna przynosić satysfakcję.

Dowiemy się (w końcu), jak szukać dobrej okazji w zależności od strategii, jaką obraliśmy; z kim współpracować i jak przygotować się do badania rynku, oceny inwestycji i ewentualnych negocjacji. Cieszy nawet zahaczenie o wątki etyki w inwestycjach. Dla mnie to oznaka rzeczywiście szerokiego światopoglądu i przede wszystkim rozsądnego dystansu, którego tak bardzo brakuje amerykańskim 'guru'.

Rozdział V: Jak możesz sfinansować zakup mieszkania?
Nie wątpię, że jest to temat na osobną publikację. W tym rozdziale autorzy przedstawiają większość powszechnie znanych produktów pozwalających uzyskać lewar przy inwestowaniu w mieszkania pod wynajem. Brakuje może opisu opcji na zakup i ewentualnie kilku słów o negocjowaniu spłaty w ratach bezpośrednio sprzedającemu (taka 'odwrócona hipoteka' bez udziału banku). Innym znów będzie brakowało wspomnienia o aukcjach komorniczych - wszystkiego nie da się zawrzeć na kilkudziesięciu stronach.

A to, co zostało napisane, ma zasadniczą wartość przede wszystkim z punktu widzenia rozumienia roli kredytu w inwestowaniu w nieruchomości. Szukałem w tej książce między innymi argumentów 'za' kredytem hipotecznym i 'przeciw' inwestowaniu 100% gotówki. I znalazłem odpowiedzi na większość nurtujących mnie pytań. Dzisiaj jestem już przekonany o sensowności 'podparcia się' kredytem.

Rozdział VI: Kupiłaś mieszkanie, i co dalej?
Kolejny cholernie ważny rozdział. Umowy, zarządzanie pojedynczą nieruchomością i całym portfelem - to podstawowe tematy tej części książki. Ale nie tylko. Ubezpieczenia i kwestie optymalizacji podatkowej mają kolosalne znaczenie w każdym biznesie i działalności związanej z 'mnożeniem' pieniędzy. W tym rozdziale poznamy ich znaczenie (i zastosowanie) w inwestycjach w mieszkania pod wynajem.

Znów: wartością są konkrety. Jak się rozliczać, jakie progi obowiązują, co można odliczyć, jak obsłużyć taką inwestycję w ramach własnej firmy. Wartość merytoryczna ogromna, a i przyjemność z czytania nie do przecenienia. Cała druga część książki przekonuje o eksperckim statusie autorów.

Rozdział VII: Czas na refleksję
Zakończenie książki jest powrotem do bajania z jej początku. To kilka pytań i kolejnych argumentów, które mają przypieczętować ewentualną decyzję o 'wejściu' na rynek nieruchomości.

Gdybym miał podsumować dzisiejszą lekturę jednym zdaniem napisałbym pewnie: 'Bogu dzięki - niezbyt udana polonizacja amerykańskich poradników inwestycyjnych'. I nie byłaby to wcale opinia negatywna. Dobrze stało się, że mamy na rynku poradnik, który zawiera wiele argumentów i merytorycznych podpowiedzi, skonkretyzowanych pod kątem naszych warunków prawnych. Edutainmentowy eksperyment się nie udał (i dobrze).

Moje narzekania na początku recenzji są trochę przesadzone - nie jestem po prostu archetypowym czytelnikiem. Choćby z tego względu, że książka kierowana jest przede wszystkim do kobiet (rozdział vi...). Być może to stąd próba nakręcania emocji na początek lektury. 

Przecież w kraju, którego 'przeciętny' mieszkaniec czyta kilka stron programu tv rocznie ciężko założyć, że 'losowy' czytelnik pochwyci lekturę 'Wolności Finansowej' i będzie wymagał wręcz nakręcania go na dalszą czytaninę...

Wisienki
Amerykanizacja przekazu ma też jeden pozytywny skutek, obok którego nie można przejść obojętnie: dodatki. Na stronie www.fridomia.pl autorzy (przede wszystkim pan Sławek Muturi) prowadzą często uaktualnianego bloga i dążą do uruchomienia forum. W międzyczasie panowie we współpracy z portalem www.bankier.pl nakręcili serię filmików, które możesz oglądnąć tutaj.

Czy warto
Książkę w 2009 roku wydało Wydawnictwo Emka - 240 stron marnego papieru w miękkiej błyszczącej okładce - w cenie drukowanej 34,00 złotych. I tyle też zapłaciłem w lubelskim Empiku. Jak zwykle radzę: jeśli możesz, wypożycz zanim kupisz. Będę bronił zdania, że warto - jest to najbardziej merytoryczne zorientowane na polski rynek wydawnictwo, jakie udało mi się znaleźć we wspomnianym empiku.

W bonusie wideo podsumowujące serial Fridomii na bankier.pl:



Ciekawi mnie (jak zawsze) Twoja opinia o recenzowanej dzisiaj książce...


poniedziałek, 28 lutego 2011

Książka na weekend X: Psychologia Inwestowania

"(...) Neurolog Antonio Damassio prowadził badania na pacjentach cierpiących na uszkodzenie czołowego płata mózgu. Przypadłość ta nie wpływa negatywnie na inteligencję, pamięć i zdolność logicznego myślenia, ale zaburza zdolność odczuwania. Wyniki przeróżnych eksperymentów naukowych dowiodły, że brak emocji w procesie podejmowania decyzji niweluje możliwość racjonalnego decydowania. (...) Podsumowując rezultaty swoich badań, Damassio doszedł do wniosku, że emocje są integralnym komponentem racjonalnego podejmowania decyzji..."
John R. Nofsinger: Psychologia Inwestowania

W ten weekend naruszyłem rotacyjny charakter cyklu KNW i do rąk wziąłem kolejną książkę o tematyce około-giełdowej. Wziąłem to za mało powiedziane, 'porwałem' lepiej opisuje proces :). Bardzo lubię psychologię pieniądza i inwestycji, gdyż jako jedyny dział tej para-nauki nie oszukuje się co do charakteru człowieka... Dzisiaj właśnie przybliżę Ci książkę pod tytułem 'Psychologia Inwestowania'.

Jej autor, John Nofsinger jest profesorem finansów na Uniwersytecie Stanu Waszyngton, regularnie publikuje książki, artykuły i analizy dla największych amerykańskich gazet i przedsiębiorstw. Ma na koncie współpracę z NYSE i największymi stowarzyszeniami i organizacjami inwestorów w anglojęzycznym świecie.

Psychologia i finanse
Książkę czyta się świetnie: autor posługuje się prostym, precyzyjnym i sugestywnym językiem, nie przeciąga wątków na setki stron, ale jednocześnie dba o atrakcyjny przekaz. W 10 rozdziałach oddaje podstawowe zasady, jakimi kierują się inwestorzy nie zdając sobie sprawy z ich istnienia. Każdy rozdział zbudowany jest według tego samego schematu: przedstawienie pewnej ludzkiej tendencji w myśleniu - wyniki badań psychologii ogólnej - wnioski dla inwestora - badania w finansach behawioralnych - wnioski ostateczne.

Dla sprawdzenia pamięci czytelnika na końcu każdego rozdziału są też 3 pytania od ojca prowadzącego... Mnie akurat taka maniera drażni, ale to szczegół.

Nadmierna pewność siebie
Po przeczytaniu tego rozdziału nieco się zmartwiłem - jako nieżonaty mężczyzna mam marne szanse na sukces na giełdzie. Upadek funduszu Long Term Capital Management prowadzonego przez noblistów czy inne skutki polegania na wycinkowej wiedzy od samego początku przekonują, że lektura będzie skutkowała większą ilością 'czerwonych lampek' pod czaszką przy przeglądaniu internetu.

Ale internet nie tylko rozmytą i niepewną informacją wpływa na skuteczność decyzji inwestycyjnych. Inwestowanie internetowe ma swoje atuty, ale badania pokazują jednoznacznie, że nie należy do nich skuteczność w pomnażaniu majątku.

Duma i wstyd
Giełdą ponoć rządzą chciwość i strach. Tak jest przed i w trakcie otwierania pozycji. A później zostaje już tylko albo duma, albo wstyd. Z książki dowiemy się jak próba zachowania 'twarzy' przed samym sobą i innymi inwestorami wpływa na nasze wyniki. Dowiemy się też jak historyczne dane wpływają na nasz sposób postrzegania świata i dlaczego jesteśmy skłonni wierzyć w 'prawo serii' bardziej, niż w inne prawa.

Poznamy prawdziwą naturę pamięci i jej zgubny wpływ na decyzje inwestycyjne, oraz dowiemy się czym jest 'mentalne księgowanie'. W kolejnych rozdziałach dowiemy się też na czym polegają różnice między klasyczną a modernistyczną teorią budowania portfela inwestycyjnego i jak zastosować obie w budowie własnego zestawu inwestycji.

Reprezentatywność i interakcje społeczne
Dzięki Nofsingerowi zrozumiemy, dlaczego ludzie mają tendencję do inwestowania w akcje firmy w której pracują, i tej, której biuro mają za oknami. A co najbardziej zaskakujące - znajdziemy w tej publikacji również przesłanki przeciwko tendencji do chwalenia się i rozmawiania o inwestycjach z innymi inwestorami. Pod koniec książki zmierzymy się z 'faktem autentycznym', mówiącym o wpływie emocji na decyzje inwestycyjne.

Rozdział 10 ma tytuł 'Samokontrola i podejmowanie decyzji', ale jego przesłanie brzmi: znaj swojego wroga. Czyli siebie samego. Jest podsumowaniem w kilku punktach wszystkich tez książki i rad jak opanować i zrozumieć swoje emocje. A w wersji dla zaawansowanych - jak wykorzystać emocje innych drobnych traderów przeciwko nim samym...

Minimum treści, maksimum korzyści
Książkę da się przeczytać w półtorej godziny (z robieniem notatek) i czyta się ją co najmniej jak komiks (nie ze względu na obrazki, których w zasadzie nie ma). Zostawia jednak pewien niedosyt - chciałoby się połknąć więcej wiedzy o typowych zachowaniach inwestorów. Dodatkowo mam poczucie, że nie dowiedziałem się wszystkiego w temacie finansów behawioralnych.

Publikacja daje przede wszystkim dobre podstawy do skonstruowania rozsądnego portfela i strategii wraz z dodatkowymi podpowiedziami co do jej implementacji.

W ramach małego bonusu: link do jednej z publikacji Nofsingera 'Social Mood and Financial Economics'.

Czy warto
Psychologię Inwestowania wydało wydawnictwo One Press - 230 stron dobrego papieru i twarda okładka, w cenie 39,00. W księgarni psychologicznej dostałem ze 3 złote zniżki, ale jak na moje przyzwyczajenia to i tak trochę za drogo. Polecam przede wszystkim pożyczyć lub kupić fifty-fifty z innym inwestorem. Jestem przekonany, że tę pozycję powinien przeczytać każdy, kto interesuje się giełdą; ale nie koniecznie płacąc 40 złotych.


Czy Ty też uważasz, że na giełdzie największym wrogiem inwestora jest siedzący w nim gracz?


poniedziałek, 7 lutego 2011

Książka na weekend IX: Kiedy sprzedawać akcje

"(...) Inwestowanie jest bez wątpienia raczej sztuką niż dyscypliną naukową. Nie należy oczekiwać osiągnięcia wyników bliskich ideałowi; trzeba sobie wybaczać własne ludzkie niedoskonałości. Sądy dotyczące kupna, trzymania i sprzedaży zawsze muszą być dokonywane w warunkach niepewności, bez informacji o tym, co zdarzy się w przyszłości (...). Jeśli ktoś nie umie działać w warunkach braku pewności, nie nadaje się do inwestowania..."
Donald L. Cassidy, Kiedy sprzedawać akcje - optymalny moment zamykania pozycji.

Dzisiaj w cyklu weekendowych lektur wracamy do tematyki giełdy. Książkę wybrałem jak zwykle z II ligi, jak zwykle nieco przekornie - szukając perełki. Czytając tytuł jednak nijak nie domyślałem się jej zawartości. Szkoda, gdybym był bardziej domyślny przeczytałbym ją wcześniej i nieco zmodyfikował moją strategię...

Donald Cassidy, z zadziornym amerykańskim 'L.' w środku, pracował przez 16 lat jako analityk w Lipper Inc., później pracował dla Reutersa jako komentator. Na emeryturze szefuje założonemu przez siebie Retirement Investing Institute. Jest autorem 5 książek, których tematyka jest ściśle związana z psychologią inwestowania

Część I: Przeszkody na drodze do zyskownej sprzedaży
Omawiana dzisiaj książka również traktuje o psychologii inwestowania. Co ważne - temat ujmuje wieloaspektowo. Nie ogranicza się do jedynie do rozumienia własnego działania, ale opisuje też mechanizmy działania inwestorów instytucjonalnych i niektórych instytucji pośredniczących w obrocie giełdowym.

W pierwszych rozdziałach książki autor analizuje przede wszystkim zachowania maklerów, banków i funduszy inwestycyjnych i fenomen wiecznego optymizmu rynku - a co za tym idzie fenomen kupowania. Jak łatwo się domyślić o tytule publikacji, Cassidy uważa moment zamknięcia pozycji za kluczowy dla powodzenia inwestycji. Trudno się z tym nie zgodzić, w końcu od ceny sprzedaży zależy, czy zanotujemy zysk, czy stratę.

Jednak za tą prostotą stoi bardziej wyrafinowane podejście: skoro wszyscy na giełdzie chcą kupić tanio i sprzedać drogo, to nie ma innego podejścia niż spekulacja. Jeśli więc spekulacja jest powszechnym podejściem, to nie ma sensu długoterminowe inwestowanie, szczególnie to oparte na analizie fundamentalnej. Książka była pisana na przełomie wieków i w tamtych warunkach takie spostrzeganie rynku było pewnie usprawiedliwione, ale dzisiaj pewnie wielu specjalistów chciałoby udowodnić błędy takiego myślenia.

W tej części, w rozdziale dotyczącym wymówek inwestora znalazłem jedną 'perełkę': autor jako jeden z dobrych sposobów uniknięcia podatku przedstawia... śmierć inwestora. Cóż, państwo nigdy nie nagradzało ponadprzeciętnych, ale takie podejście to jednak przesada :).

Część II: Wypracowanie właściwego podejścia, pozwalającego sprzedawać z zyskiem
Klasyczne 'kup i trzymaj' jest wynikiem nieudanej inwestycji: nie tylko ze względu na zamrożenie kapitału, ale też biorąc pod uwagę koszt alternatywny, czyli wszystkie krótkoterminowe okazje, jakich w międzyczasie inwestor nie zrealizował. Druga część książki stara się przede wszystkim pokazać jak radzić sobie ze stratą i jak uciąć inwestycję przynoszącą stratę w odpowiednim momencie.

W tym momencie przypomina mi się rada mojego giełdowego mentora, który kiedyś mówił mi: dobry gospodarz sprzedaje chorego konia i kupuje na jego miejsce nowego, który pomaga zarabiać. Ta część książki mówi właśnie o tym, jak z chorym koniem się pożegnać. Psychologia tłumu, realizacja zysku na rynku zdominowanym przez instytucje i zachowanie jasności umysłu to podstawowe tematy, nad jakimi rozwodzi się Cassidy.

Część III: Doskonalenie postawy kontrariańskiej
Na kontrariańską filozofię inwestowania powołują się inwestujący w fizyczne kruszce, akcje New Connect czy Aniołowie Biznesu. Kontrarianinem chciałby zostać każdy inwestor: kupić na wyprzedaży i sprzedać z zyskiem, kiedy wszyscy inni chcą kupować. Wszyscy czekamy na cudowne recepty i...

I nie doczekamy się :(. Za to poczytamy o wartości pieniądza w czasie i wskaźniku rozproszenia. Poznamy wpływ emocji na wartość akcji przy wycenie opartej o analizę fundamentalną. Ale najważniejszy element tej części książki zawiera się we wprowadzeniu nowego tematu: testów. Testy Cassidy'ego są czymś w rodzaju dziennika inwestora: serią pytań o emocje i przesłanki przy podejmowaniu decyzji o zakupie, w trakcie obserwacji notowań zakupionego waloru i w momencie sprzedaży.

Część IV: Taktyki sprzedaży
Bardziej niż o samej sprzedaży ostatnia część książki traktuje o zbieraniu, analizie i reagowaniu na informacje. Dobre, złe, opóźnione - każdy typ informacji inaczej wpływa na tłum inwestorów, inaczej na instytucje, a jeszcze inaczej na emitentów. Każdy z tych podmiotów reaguje inaczej - a my musimy podjąć jakąś decyzję, najczęściej podążając tropem drobnicy (mając tę samą mentalność).

Autor omawia pokrótce podział na akcje 'rynkowe' i akcje 'samotników' i charakterystykę inwestowania w każde z nich - reakcje na kryzysy, problemy branżowe czy informacje z innych spółek tego samego sektora. Ciekawostką może być omówienie przez autora transakcji Take Profit - sam kiedyś rozważałem wprowadzenie tych zleceń do mojej strategii, jako niemal 'wymuszenia' spekulacji. Autor boksuje się w kilku akapitach ze zwolennikami stawiania Stop Lossów i przedstawia całkiem sensowne powody stawiania zleceń TP.

W ostatniej części książki znajdziemy też testy, od 'testu kupna', do 'testu teściowej'... Ich przydatności nie miałem jeszcze okazji przetestować, ale już wybrałem sobie kilka ciekawostek, które na pewno dołączę do mojego dziennika inwestora.

Kilka minusów
Nastawienie na spekulację krótko i średnioterminową będzie pewnie największym minusem tej publikacji w oczach inwestorów fundamentalnych. Jednak, jak głosi popularne powiedzenie 'Inwestor, to trader, któremu się nie udało' i wpadł e pułapkę 'kup i trzymaj' - dlatego też osoby, którym krótkoterminowa chciwość nie jest obca będą na pewno zadowolone z lektury.

Drugim minusem, już uniwersalnym, będzie jakość użytych w książce wykresów. Ryciny są paskudne i nieczytelne i choć w domyśle zawierają wiele cennych informacji, ciężko z nich skorzystać. Rozumiem, że są to przedruki 'oryginałów' z lat 80tych, ale przecież dostępne są powszechnie archiwa w wersji elektronicznej...

Trzecia ułomność publikacji dotyczy jej polskiego tłumaczenia. Może zbyt wiele wymagam, jednak książka wydana w 2000 roku w Polsce powinna być opatrzona jakimś odpowiednim komentarzem analityka czy maklera. W pewnych momentach wieje nudą ze względu na cytowanie cen i firm sprzed ćwierćwiecza i nikomu nic nie mówiących historii z Wall Street.

Czy warto
Książkę w 2000 roku wydał Dom Wydawniczy ABC - 308 stron w twardej okładce. Jeszcze niedawno na allegro sprzedana za 32,09 - ja swój egzemplarz wypożyczyłem z uniwersyteckiej biblioteki. Spekulanci będą na pewno zadowoleni z lektury, jednak niestety, pomimo dużej ilości ciekawych i przydatnych informacji o finansach behawioralnych - książka nie odpowiada na tytułowe pytanie: kiedy sprzedawać akcje? Nie chodzi mi tutaj o 'złotą receptę', ale w miarę skondensowane w kilkunastu zdaniach kryteria doboru ceny/czasu zamknięcia pozycji.


Co Ty myślisz o spekulantach? Czy inwestor rzeczywiście jest spekulantem, któremu się nie udało?


poniedziałek, 24 stycznia 2011

Książka na weekend VIII: Słynne Fortuny III RP [+ konkurs]



"(...) Jak powiada Talmud: Nie pogardzaj żadną pracą, bylebyś tylko nie musiał żebrać. Tak więc nie chcąc żebrać, przez prawie całe lata osiemdziesiąte Krzystof Klicki pracował ciężko (głównie w spółdzielni studenckiej Student Service, zajmującej się m.in:kopaniem rowów, czyszczeniem pociągów, malowaniem na wysokościach, ścinaniem trawy...). W 1985 roku przeniósł się na Wydział Fizyki do kieleckiej 'Sorbony', czyli Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Ukończył ją już jako milioner, 17 lat później..."

Przemysław Słowiński 'Słynne Fortuny III RP'

Jako, że sesja już w zaawansowanym stadium, przyssałem się do książki bardziej 'rozrywkowej'. Po Słynnych Fortunach III RP nie spodziewałem się wielu informacji, które pomogą mi zostać obleśnie bogatym. Spodziewałem się czegoś innego - ciekawej rozrywki, osadzonej w świecie, którego już nie ma. Nie zawiodłem się.

O Przemysławie Słowińskim, autorze dzisiejszej książki, nie znalazłem w zasadzie NIC. Poza całym zestawem biografii znanych ludzi, których jest autorem. Ale biorąc pod uwagę, że większość z tych ludzi żyje, spodziewam się, że 'Słowiński' to po prostu pseudonim literacki któregoś z narodowo-socjal dziennikarzy.

Bondowskie czasy
Książka jest wyśmienita niemal pod każdym względem. Opowiada o fortunach powstałych na przełomie dziejów PRL i III RP, o ludziach, ich zamiłowaniach i słabościach. Jest przede wszystkim zbiorem mini-biografii (około 10 stron każda). Autor, jak przystało na dziennikarza śledczego, węszy, szczeka, czasem nawet trochę uszczypliwie gryzie 'przypadkowe' wzbogacanie się Grażyny Kulczyk i kilku innych postaci...

Dzięki tej publikacji można odnieść wrażenie, że Antoni Macierewicz nie jest takim świrem, na jakiego kreują go media: poza kilkoma wyjątkami wszyscy bohaterowie książki mogą powiedzieć, że są 'kolegami po fachu' najsłynniejszego agenta Jej Królewskiej Mości ;). W związku z tym nazwiska często powtarzają się, interesy zahaczają o siebie. A potem: afery, afery, afery...

Nie taki diabeł straszny
Na szczęście książka nie opowiada jedynie o przekrętach. Znajdziemy w niej wzruszające historie wojennej działalności rodziny Blikle, czy walkę i wytrwałość Wojciecha Fibaka. Opowieści o fortunach i kłopotach, jakie ściągają na właściciela pieniądze są nieodłączną częścią życia w (jak raczył to określić jeden z naszych kochanych ministrów) dzikim kraju. Dlatego też przeczytamy o weneckim lustrze i kamerach w mieszkaniu Aleksandra Gudzowatego i urzędowym upadku Romana Kluski.

Książkę warto przeczytać choćby dla trzech inspirujących / motywujących opowieści. Przytoczonej we wstępie biografii Krzysztofa Klickiego, pracującego po 16 godzin dziennie w pożyczonym samochodzie ojca przyszłym właścicielu Korony Kielce. Dziewczynie, która musiała prosić szefową akademika o zezwolenie na spacer z narzeczonym - przyszłej kawowej carycy Teresie Mokrysz. Na koniec - historii Zbigniewa Niemczyckiego, człowieka, który budowanie imperium zaczął od 200$.

To se ne vrati
Czasy, kiedy sprytny 'marketing', który dzisiaj jest przestępstwem, pozwala stworzyć imperium klejów Atlas, niestety już nie wrócą. Gdzieś w wstępie autor przebąkuje o ustawie Wilczka, której pozytywne skutki były dla gospodarki niemalże natychmiastowe. O raptem czterech koncesjonowanych gałęziach gospodarki. O imporcie spirytusu składowanego na stadionie Lecha. O rzeczach, które dzisiaj są nie tylko nie legalne, ale i nie do pomyślenia.

Rynku ogromnego niezaspokojonego popytu już nie ma. Sprowadzanie byle czego z 6 000% marżą już się nie uda. Wyjazd do Niemiec i kradzież samochodów dla finansowania pierwszego biznesu też nie wchodzi w grę (sugestie odnośnie Krauzego). Dwa nazwiska i cztery paszporty też nie umkną uwadze skarbówki (Solorz-Żak).

Ale jedno się nie zmieniło. Nie ważne ile kradniesz, ważne żebyś płacił od tego podatek - będziesz bezpieczny. Chyba z tego powodu mottem książki jest cytat przypisywany Konfucjuszowi: 

W państwie rządzonym dobrze wstyd być biednym, w państwie rządzonym źle – bogatym.

Piramida
Tak w środku, bez żadnej zapowiedzi, a dla sprawdzenia, czy ktoś w ogóle czyta te moje wypociny: konkurs. Wyślij na studencki.portfel [@] gmali.com odpowiedź na pytanie: który z polskich biznesmenów co tydzień kładzie się pod piramidą w swoim ogrodzie, aby nabrać sił i zatrzymać młodość? Pierwsza osoba, która przyśle prawidłową odpowiedź i swoje dane teleadresowe dostanie ode mnie Słynne Fortuny III RP, pewnie przy pomocy Poczty Polskiej (dwa razy czytana). Wynik ogłoszę w komentarzu pod tym postem.

Punkt widzenia zależy...
Jednym elementem książki, jaki mi przeszkadzał podczas lektury jest nastawienie ideologiczne autora. Jako, za przeproszeniem, politolog z wykształcenia, jestem wyczulony na wszelkie duże kwantyfikatory i inne metody siania propagandy. Oczywiście, autor musi zawsze odnieść się odrobinę do swojego targetu i mile połechtać jego próżność, co rusz sugerując, że 'to tylko kwestia czasu, kiedy XXX złapią'.

Największym przestępstwem według Słowińskiego, była współpraca z SB. Największym potwierdzeniem słuszności poglądów: cytaty z Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście dostało się baronowi SKOKów za sponsorowanie TVTRWam, ale to chyba jedyny akapit w całej książce sprzeczny z ogólnym narodowo-socjalistycznym światopoglądem autora. Szkoda.

Czy warto
300 stron marnego papieru w miękkiej oprawie: cena okładkowa 32,90. Oczywiście kupiona w sklepie z tanią książką za 15 złotych :). Jeśli miałbym wybierać między socjalistyczną propagandą kinowych Wall Street czy Casino Jacka, a Słynnymi Fortunami III RP - postawiłbym na tę książkę. Jest napisana świetnym, kąśliwym językiem, a autor postarał się dotrzeć do różnych źródeł i podać sprawdzalne informacje. Nawet odrobina ideologii nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z lektury. Polecam! A sam szykuję się do zakupu kolejnej książki tego autora: Plejady oszustów.

spis biografii w Słynnych Fortunach III RP:

  • Bogusław Bagsik
  • Grzegorz Bierecki
  • Andrzej Jacek Blikle
  • Ryszard Bogucki
  • Piotr Bykowski
  • Leszek Czarnecki
  • Marek Dochnal
  • Wojciech Fibak
  • Aleksander Gawronik
  • Kazimierz Grabek
  • Lech Grobelny
  • Aleksander Gudzowaty
  • Krzysztof Klicki
  • Roman Kluska
  • Ryszard Krause
  • Jan Kulczyk
  • Grażyna Kulczyk
  • Janusz Leksztoń
  • Teresa Mokrysz
  • Zbigniew Niemczycki
  • Dariusz Przywieczerski
  • Ireneusz Sekuła
  • Zygmunt Solorz-Żak
  • Henryk Stokłosa
  • Mariusz Świtalski
  • Jerzy Urban
  • Andrzej Walczak, + Grzegorz Grzelak, + Stanisław Ciupiński
  • Mariusz Walter + Jan Wjechert
  • Witold Zaraska
  • Sobiesław Zasada

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Książka na weekend VII: Sztuka motywacji

"(...) Oczywiście buntu można unikać. Wystarczy otoczyć się ludźmi słabymi i wszystko dokładnie kontrolować. Tylko, że w ten sposób trudno się żyje, a w końcu, gdy organizacja się rozrośnie, z tej metody trzeba będzie zrezygnować. I wówczas pojawią się konflikty. Okaże się, że masz ludzi obdarzonych większym talentem niż ty sam, ludzi, którzy na dany temat wiedzą więcej niż ty i którym od czasu do czasu będziesz musiał ustępować. Im oni będą silniejsi, tym częściej będą cię krytykować i wywoływać niepokój w grupie..."
Alan Loy McGinnis: Sztuka motywacji

Zacznę od tego: mam nadzieję, że wybaczysz mi jednodniową obsuwę z kolejną książką na weekend... Dzisiaj chciałbym Ci przybliżyć publikację, która wywołała we mnie nieco sprzecznych emocji i zaintrygowała mnie na tyle, że musiałem ją przeczytać dwa razy, zanim napisałem 'na spokojnie' co o niej myślę. Dzisiaj przygotowałem dla Ciebie kilka słów o książce pod zwodniczym tytułem 'Sztuka motywacji'.

Autor, Alan Loy McGinnis był psychoterapeutą, doradcą korporacyjnym i mówcą motywacyjnym (zmarł w 2005 roku). Napisał 6 książek, które rozeszły się w milionowych nakładach i zostały wydane w 14 językach na całym świecie. Ogromną rolę w jego życiu odgrywała religia, dlatego też odmawiał wydawcom usuwania chrześcijańskich wtrąceń ze swoich książek - co jest jednym z wyznaczników jego stylu.

Sztuka czego?
Sztuka motywacji to zwodniczy tytuł. Ważniejsza niż motywacja jako taka w całej książce jest umiejętność kierowania ludźmi. Już od dłuższego czasu przekonuję się, że na rynku umiejętności miękkich istnieją trzy segmenty: pracowniczy, menedżerski i właścicielski. Ta publikacja skierowana jest przede wszystkim do segmentu menadżerów średniego szczebla. Książka zbudowana jest wokół 12 zasad wydobywania z ludzi tego, co w nich najlepsze (jest to też jej oryginalny anglojęzyczny tytuł). Dlatego, zamiast jak zwykle śledzić kolejne rozdziały, opowiem o treściach poszczególnych 'zasad':

1. Od ludzi, którymi kierujesz, oczekuj tego, co najlepsze
Książki psychologiczne kupuję, aby zdobyć wiedzę. Bardzo często zauważam jednak, że razem z wiedzą przemycana jest w nich pewna ideologia 'powszechnej miłości'. Taka ideologia kieruje też tą zasadą. Autor przekonuje nas o mocy inspiracji; o tym, że nie jest ona manipulacją i że nie ma ludzi bez motywacji, a są tylko źle ukierunkowani.

2. Zauważaj potrzeby drugiego człowieka
W kilkunastu przykładach McGinnis stara się nam udowodnić, że ludzie z natury są dobrzy. Przytacza opowieści o samospełniającym się proroctwie czy genialnych planach motywacyjnych. Autor stara się ze wszech miar uczyć, jak kochać swoich wszystkich pracowników i uczynić z firmy jedną wielką rodzinę.

3. Wysoko ustawiaj poprzeczkę doskonałości
Skoro pracował jako doradca korporacyjny, nie mógł pominąć słynnego SMARTa. Jednak, gdzieś między wierszami przypomina o tym, jak ważne w życiu człowieka jest pokonywanie wyzwań. Czym jest motywujący cel? Jest misją, która zawiera w sobie pokusę...

4. Stwórz środowisko, w którym niepowodzenie nie oznacza przegranej
Miliony mądrości ludowych na całym świecie mówią, że wielkich ludzi poznaje się po ilości porażek, z których wychodzą na prowadzenie. McGinnis uważa, że najważniejsze w postrzeganiu porażki i wyciąganiu z niej wniosków jest środowisko, w jakim dokonuje się oceny wyników. Z tej zasady wprost wynika więc następna:

5. Jeśli ktoś zdąża tam, gdzie ty - dołącz do niego
Kiedy pisałem o studiach i możliwości działania w różnych organizacjach miałem na myśli zasadę 'z kim przestajesz, takim się stajesz'. W rozumowaniu menadżerskim ta zasada dotyczy budowania zespołów ludzi o podobnych charakterystykach. W biznesowym - tworzenia joint ventures.

6. Wykorzystuj wzorce, by zachęcać do sukcesu
Motywowanie przez przypowieści o wielkich osobowościach jest esencją tego, co w kościele, korporacjach i książkach o samorozwoju najważniejsze. Wiara w sukces krzewiona jest zawsze dobrze dobranym przykładem. Jak stwierdza sam autor: nie koniecznie inteligentnym czy błyskotliwym - ważne, że wystarczająco upartym.

7. Okazuj uznanie i chwal osiągnięcia
Za tą radą kryje się zupełnie inna prawda: duże sukcesy składają się z małych, 'prawidłowych' kroków. Pracownicy często będąc skoncentrowani na bieżących zadaniach nie widzą wielkiego postępu w pracach grupy. Dlatego też autor radzi ciągle im przypominać o ich roli i znaczeniu dla sukcesu firmy.

8. Stosuj mieszankę wzmacniania pozytywnego i negatywnego
W ciekawy sposób autor odnosi się tutaj do relacji rodzinnych człowieka. Mówi o takich rzeczach jak szantaże emocjonalne czy budowanie osobowości opartej o brak poczucia własnej wartości. Z drugiej strony stara się sam dojść do metody karania i nagradzania, która nie byłaby w żadnym przypadku przesadna.

9. Potrzebę współzawodnictwa wykorzystuj w sposób umiarkowany
Słuszny gniew i negatywne na pozór emocje też mogą służyć do motywowania ludzi do pracy. W tym rozdziale pojawia się koncepcja jednoczącego wroga i kozła ofiarnego, który ukierunkowuje energię pracowników na pokonywanie konkurencji.

10. Nagradzaj współpracę
Niby w poprzednich częściach autor odradzał stosowanie 'kija i marchewki', ale w dziesiątej zasadzie pozbywa się już pięknej mowy i przypomina o czerwonym warzywie. McGinnis przedstawia ciekawą koncepcję 'zarządzania przez przyjaźń' i całą ścieżkę prowadzącą do jej realizacji.

11. Pozwalaj, by w grupie zdarzały się burze
Po raz pierwszy w całej książce znalazłem cały rozdział poświęcony czynnikowi negatywnemu w grupie. I, o zgrozo, znalazłem nawet tekst o ostatecznym usunięciu buntownika z grupy! Ideologia powszechnej miłości jednak tryumfuje i konflikt, choć zauważany, najwyraźniej jest zamieciony przez autora pod dywan.

12. Staraj się własną motywację utrzymywać na wysokim poziomie
I znów nie o własną motywację chodzi, ale o przykład. To takie coś, czym dobry menadżer świeci ;). Tematem ostatniej cześć książki jest budowanie osobowości przywódcy. Pojawia się kolejna ciekawa koncepcja: zarządzanie przez marzenia. Dziennik, regularne zebrania, etc. - oto recepta na zgrany team...

Korporacyjne pranie mózgów
Informacja o korporacyjnym doświadczeniu autora jest kluczem do zrozumienia tej publikacji. Doceniony pracownik, najważniejszy trybik wielkiej machinerii, wszystko znaczący w ogromie tej wewnątrzsystemowej wiary w skuteczność - wymarzony pracownik korporacji, wymarzony pracownik menedżera posługującego się filozofią 'Sztuki motywacji'.

"Człowiek - najlepsza inwestycja" głosi unijne hasło, które mogłoby być mottem tej książki. Celowo przemilczanym elementem tego hasła jest zasada 'tnij straty'... Hurraoptymizm i indoktrynacja bardzo potrzebne są pracownikom najemnym, średnio zarządcom, a najmniej już właścicielom.

Czy warto
Książkę 'Sztuka motywacji' wydało wydawnictwo Vocatio: 150 stron w miękkiej oprawie kosztuje 18.23 złotych + przesyłka w księgarni Lideria.pl. Jeśli jesteś pracownikiem, dzięki tej publikacji dowiesz się, jak powinien prać Ci mózg Twój szef. Jeśli menadżerem - jak Ty powinieneś prać 'łby'. Jeśli zaś jesteś już właścicielem własnego biznesu, to dzięki tej książce dowiesz się jakiego menadżera powinieneś zatrudnić... A czy warto kupić? Ja swój egzemplarz wypożyczyłem z biblioteki i to jest zdecydowanie słuszna cena ;).

P.S. Na scribd znalazłem nieco okrojoną wersję książki 'Sztuka motywacji':


A co Ty sądzisz o korporacyjnej motywacji przez korpo-ideologię?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...