Podoba Ci się ten blog? Chcesz być na bieżąco z nowościami - subskrybuj kanał RSS... Co to jest RSS?

sobota, 12 listopada 2011

Historia lubi się powtarzać – rzecz o cyklu w biznesie




Ponoć najbardziej naturalną rzeczą w otaczającym nas świecie jest cykliczność. Poszukując dobrego momentu na wejście na rynek w biznesplanie staramy się najczęściej odnieść do obecnej sytuacji i krótkich prognoz – ale czy nie powinniśmy też brać pod uwagę właśnie konsekwencji okresowych zmian i ich charakteru? Gdzie szukać punktu zaczepienia w ciągle zmieniającym się otoczeniu?

Przeglądając biznesplany łatwo zauważyć, że większość z nich nie zawiera żadnych scenariuszy związanych ze zmianami otoczenia, poza uwzględnieniem działań konkurencji (a i to nie zawsze prawda). Być może jest to wynikiem małej popularności analizy PEST, ale sprawia jedynie wrażenie niechlujnego pośpiechu...

Grają? Patrz na parkiet!
Podstawowym cyklem dla gospodarki jest cykl koniunktury giełdowej, który poprzedza większość wskaźników w całej ekonomii. Jak się dzieli i co dzieje się w poszczególnych fazach przeczytasz w byle podręczniku do ekonomii bądź na innych blogach...

Znaczenia wydarzeń giełdowych dla startupów nie da się przecenić z jednego, rzadko wspominanego powodu: propagandowego. Strach podbija ceny cukru i nabija bańkę pomimo realnego braku zapotrzebowania w kilka dni. Jedno pierdnięcie greckiego premiera – drugie S&P... I wszyscy analitycy mogą się swoimi wykresami i przepowiedniami (za przeproszeniem majestatu) po plecach poczochrać.

Większość 'inwestorów' i 'biznesmenów' zbyt szybko ulega złudzeniu posiadania wybitnej wiedzy (doświadczenia) i kontroli nad rynkiem. Dla nowo powstającej firmy takie wahania mogą być mordercze: podwojone w ciągu 3 dni zlecenie może być równie zabójcze co zlecenie wycofane.

Trafić w 'górkę'...
Im lepsza sytuacja gospodarcza tym łatwiej się sprzedaje. Media przestają przypominać, że może się nie udać, ludzie zaczynają odczuwać potrzebę 'pokazania się', akceptują wyższe ryzyko. 

Firmy stawiają na reklamę, szkolenia, poszukiwania pracowników, pijackie integracje w górskim pensjonacie. W warunkach rosnącego rynku 'każdy głupi' może otwierać firmę: kupuje się na zapas, na pokaz, na wszelki wypadek. Za co? Oczywiście na kredyt.

W czasie hossy najlepszy sales-pitch brzmi: Wasza konkurencja już to kupiła!

Czy w dołek?
Jakie konsekwencje dla osób myślących o własnym biznesie mają giełdowe dołki? Przede wszystkim wyznaczają kierunek oferty. W czasach spadających noży i niepewności oczywistym strzałem w dziesiątkę jest wprowadzanie na rynek produktów i usług optymalizujących wydatki.

Na rynkach B2B będą to wszelakie audyty i usługi polegające np. na organizowaniu małych przetargów (odwrotnych aukcji – wygrywa ten, kto da niższą cenę) dla średnich i dużych przedsiębiorstw. W B2C oczywistą przewagę mają pomysły w stylu Groupona.

Produkty oszczędnościowe i wszelkie magie (typu winnych czy nieruchomościowych funduszy) zyskują na znaczeniu, strategie defensywne nagle okazują się zyskowne. Ale trzeba bezwzględnie uważać – to w czasie giełdowego zamieszania najłatwiej o różne bańki (cukier – po raz drugi).

W czasie bessy najlepszy sales-pitch brzmi: Tak na prawdę nasz produkt jest darmowy, oszczędzacie miesiąc/ kwartał później!

Przykładem po googlach
Nie wiem czy zauważyłeś, ale w tym kontekście 'przestrzelonym' biznesem były porównywarki cen. Wpisałem właśnie w google 'samsung galaxy' – pierwsza porównywarka w top 10 była na 8 miejscu.

Cykl życia produktu i konkurencja ze strony tak samego allegro, jak i właśnie zakupów grupowych okazały się zbyt krótkie, aby porównywarki dotrwały do okresu potencjalnie żniwnego.

Oczywiście można się z tym nie zgadzać, ba – możemy nawet się zakładać ;) - ale uważam, że przy aktualnej panice oszczędnościowej, możliwościach mediów społecznościowych i zagęszczeniu na rynku handlu internetowego porównywarki byłyby hitem o wiele zyskowniejszym, niż w czasach swojego debiutu.
najprostszy cykl w B2B według
bloga walkersands.com

Sezonowość
Innym rodzajem zmiany atrakcyjności pomysłu na biznes w czasie jest zwykła sezonowość, która dotyczy każdego przedsiębiorstwa. Nie musi tutaj od razu chodzić o cykl pór roku, który natychmiast kojarzy się z producentami i handlarzami owoców czy obuwia.

Silna sezonowość występuje w B2B. Podstawę stanowią tutaj regulacje dużych firm dotyczące konstruowania, raportowania i korekt budżetu oraz rozliczeń podatkowych. W związku z tym lepiej akwizycję B2B najlepiej rozpoczynać we wrześniu.

W B2C sezony są na tyle oczywiste, że pozwalają na ustalenie świetnie stargetowanej kampanii reklamowej przedłużającej cykl życia produktu. Sam postawiłbym na przykład na promocję prepaidów wojaży długo-weekendowych sprzedawanych w okresie przedświątecznym, która powinna w niemal martwym okresie zwiększyć obroty i płynność biur podróży.

Czteroletnie paśniki
Inna jeszcze 'sezonowość' dotyczy polityki. Ogólnie można ustalić wzór: podział stołków – przekręt – upublicznienie przekrętu – mały przewrocik pałacowy – przekręt …. - przewrocik (teraz już budowanie 'koalicji') – głaskanie list – wybory.

Ma to przede wszystkim ogromne znaczenie dla marketingu. Polacy więcej uwagi zwracają na przepychanki polityczne niż na własne portfele, dlatego przy 'krzyżowym' zamieszaniu tak łatwo wyrwać im z kieszeni a to vacik, a to belkę... Twoja kampania zniknie wśród emocjonalnych wystąpień, czas i powierzchnie zdrożeją a najlepsi marketingowcy będą nieosiągalni.

Z polityczno-wyborczym sezonem związana jest też bardzo ważna umiejętność wchodzenia różnym osobistościom w... układy ;). Dodatkowo należy pamiętać, że po zmianie ekipy w wielu urzędach świeżynki-kuzynki nie będą w stanie w żaden sposób Ci pomóc, bo ani nie wiedzą jeszcze jak, ani nie chcą się narazić wujkowi samodzielną decyzją.

Ostatecznie: jeśli startujesz w przetargach, lub obsługujesz firmy realizujące inwestycje przetargowe – miej się na baczności. Palikotowa rejterada z lubelskiej PO pozbawiła kilka firm racji bytu w regionie...

'Sezony' demograficzne
są ważne choćby dla rynku nieruchomości. Dlatego też inwestowanie w ten sektor dzisiaj wymaga szczególnej uwagi – przy rosnącej liczbie rodzin 2+1 i nasyceniu blokowisk trzypokojówkami mieszkanie 'dla młodych' staje się potrzebą 'nice to have' o wiele bardziej niż 'must have'. 

Oczywiście istnieje rozwiązanie i tego problemu :). Trudności developerów rozwiąże na przykład weekendowe osadnictwo rosyjskich biznesmenów w naszych 'kurortach'.

Studenci to grupa, która łączy zmniejszone zapotrzebowanie na 'kwatery' ze spadkiem zainteresowania szkołami i uczelniami prywatnymi czy – w przyszłości – kształceniem dorosłych.

Ale demografia nie tylko ma znaczenie w kwestii konsekwencji reprodukcyjnych. Ważnym elementem jest odpowiednie zaplanowanie działań Twojego przedsiębiorstwa w społeczeństwie ubogich, nikomu nie potrzebnych starców. Ograniczenia percepcji, sprawności psycho-fizycznej, przyswajalności nowinek technicznych: to wszystko czynniki budujące nowe rynki.

Czy Uno-Cycle podzieli los SegWaya?
(www.en.wikipedia.org)
Technologia
Cykle technologiczne są ściśle związane z cyklami życia produktu – czasami drastycznie obniżonymi przez zaistnienie na rynku innowacji. Dla startupów najważniejsza jest właśnie ta innowacja.

Daje ona szanse i rodzi konkurencję: tak na przykład było z walką Androida z innymi systemami smartphonów. Prosta aplikacja na ciągle niedopracowany jeszcze telefon pozwalała zająć dobre miejsce wśród producentów oprogramowania na rodzącym się rynku.

Jak zawsze trafiają się technologiczne pułapki, przegrani w wyścigu: HD DVD, Asus M50 czy SegWay poza kosztami i stresem nie przysporzyły nikomu chwały. Pomyłki w technologii są bardzo kosztowne.

Kreatywność nie tak bardzo w cenie
Współcześnie aniołowie biznesu o wiele przychylniej patrzą na dobrze obliczone pomysły nastawione przede wszystkim na wykorzystanie najnowszej innowacji, niż na pomysły mające samodzielnie zmienić rynek. I nie chodzi tutaj tylko o porażkę wspomnianego SegWaya, która wielu nauczyła pokory.

Im bardziej rewolucyjny pomysł tym większych nakładów wymaga jego wdrożenie i tym dłuższy jest okres przygotowań, prototypu, alfy, bety, etc. A warunki się zmieniają, konkurencja i politycy nie śpią...


A czy Ty znasz jeszcze jakiś ważny dla biznesplanów cykl, którego pominięcie może być brzemienne w skutkach?


niedziela, 6 listopada 2011

MAB: w co inwestować cz. II


(www.sxc.hu)
Dobra inwestycja pre-IPO to nie tylko obiecujące dane dotyczące modelu biznesowego i osiągniętych wyników. To również, a nawet przede wszystkim – ludzie. Nie na darmo aniołowie biznesu wymagają w dokumentach składanych przez firmy szczegółowych CV i referencji. W końcu pomysł to zdaniem większości z nich raptem 5% sukcesu...

Prawdziwy biznesmen jest twardy, zdecydowany, bezwzględny dla rynku i konkurencji... Taaaa, tego się dowiesz słuchając przedsiębiorców, kiedy mówią o biznesie (w sumie: o sobie). A czego, po odłożeniu na bok bajek o jaskiniowych wojownikach XXI wieku, oczekuje od przedsiębiorcy osoba, która zainwestuje w jego biznes?

Greed is good?
Większość osób prowadzących własną działalność prowadzi ją dla pieniędzy. Dlatego na lata będzie to jednoosobowa działalność/jednoosobowa spółka z o.o. Firmy, które mają odnieść sukces zakładane są przez ludzi, którzy dążą do sukcesu. Nie wierzysz? Sprawdź historię Zuckerberga, Gatesa, Jobsa...

Ludzie chciwi zbyt często zmieniają front widząc okazję do natychmiastowego wzbogacenia się. Dla nich jesteś tylko głupim/naiwnym facetem obdarzonym zbyt wielkim portfelem.

Z żądzą sukcesu związane są nie tylko kwestie finansowe, ale również społeczne: status, znaczenie w lokalnej społeczności, czasem w polityce. To właśnie one gwarantują, że osoba, w którą inwestujesz swoje zasoby i nadzieje nie narazi Cię zbytnią zachłannością na straty.

Moralność ma znaczenie dla przyszłości Twojego biznesu. Inwestujesz, by zbudować wielką firmę, może nawet korporację. Wielkie firmy nie mogą działać wprost niezgodnie z prawem bądź oszukiwać klientów – pomyśl co na to konkurencja, dziennikarze i konsumenci? Głupi żart na facebooku i Nestle traci miliony w kilka dni...

Elastyczność czy upór?
Inną ważną cechą dobrego przedsiębiorcy jest elastyczność. Każdy jest w stanie zachwycić się genialnością własnych pomysłów i upierać się przy swojej, jedynie słusznej (bo autorskiej) wizji działalności przedsiębiorstwa.

Bogu dzięki, w życiu jest tak, że to rynek (konsumenci) decyduje o tym, co firma ma oferować. Przedsiębiorca ma bardzo małe szanse narzucić kupującym cokolwiek ze swojej wizji, jeśli nie jest ona przydatna konsumentom.

Rynek trzeba obserwować, zrozumieć i odpowiednio reagować na otrzymywane sygnały. Optymalizacja sprzedaży jest przecież najważniejsza i upieranie się przy swoim stanowisku nie zawsze jest sensowne, a i mało kiedy opłacalne.

Upór jest cechą dyskwalifikującą dobrą inwestycję. To po prostu źle pojęta wytrwałość.

Analiza czy synteza?
Najważniejszym zadaniem przedsiębiorcy jest podejmowanie decyzji. Informacji brak, a czasu mało. Dlatego też ważna jest umiejętność szybkiego wyciągania wniosków, szybkiej i treściwej prezentacji, doboru priorytetów. Syntezy tego, co już wiadomo.

Zauważ, że zdolności analityczne są pożądane przede wszystkim na stanowiskach średniego szczebla. Przedsiębiorca, czy też (w przyszłości) manager przede wszystkim ma za zadanie 'ogarniać' sytuację w firmie. Nie może brnąć w szczegóły, nie ma na to zazwyczaj czasu.

Specjalizacja, wszystkowiedza, czy może tylko sprzedaż?
Zaczynając od końca: biznes nie istnieje bez sprzedaży. Czy więc najważniejszą kompetencją szefa jest właśnie 'umiejętność wciskania kitu'? Tak jest w mikro i małych firmach, kiedy budżet nie pozwala na zatrudnienie profesjonalnego sprzedawcy a nieufny właściciel chce sobie pozostawić ostateczną decyzję co do każdych negocjacji.

Złote rączki i specjaliści od wszystkiego w ciekawej firmie ubiegającej się o Twoje pieniądze też nie są zbyt dobrym aktywem. Tak naprawdę nie da się zoptymalizować czasu i umiejętności tych ludzi, zapewnić im ciągłości realizowanych zadań... To kolejna cecha prowadzących małe bzinesiki, które pozostaną małe.

W biznesie istnieją 3 podstawowe typy osobowości: organizatorzy, marketingowcy i sprzedawcy. Jak łatwo się domyślić w firmie, która ma za kilka lat wejść na giełdę lub zostać sprzedana większej konkurencji 'przewodnią rolę' powinni odgrywać przede wszystkim organizatorzy.

Przed optymistą świat stoi otworem,
pesymista wie, który to otwór...
(www.sxc.hu)
Optymiści mają lżej...
a przynajmniej tak im się wydaje. Łatwo ulec pozytywnemu wrażeniu wywieranemu przez osoby entuzjastycznie nastawione do otoczenia. Niestety, jak mówi doświadczenie: najczęściej optymizm sprzyja słomianemu zapałowi. Kiedy okaże się, że przyszłość firmy została z uśmiechem w oczach przeszacowana okazuje się, że gdzieś indziej jest nowy, bardzo absorbujący powód do zadowolenia.

Pesymiści wbrew pozorom ciągną swoje biznesy dłużej niż faceci w różowych okularach. Spodziewają się trudności – i je mają. Czyli plan jest wykonywany ;). Niestety takie życie prowadzi do szybkiego wypalenia, stresu i rezygnacji. Nie wiem jak Ty, ale ja nie chcę oddawać swoich pieniędzy komuś, kto przewidział jutrzejszy koniec świata.

Tak jak w kwestii uporu: najważniejsza jest elastyczność. Jest jak jest, pracujemy żeby było lepiej. Z wizją optymistycznego końca, ale i spodziewając się chwil ze snów pesymisty.

Czy dusigrosz jest dobrym przedsiębiorcą?
90% startupów upada ponieważ budżet okazał się 'za krótki'. Jest to związane przede wszystkim ze współczesną przesadną wiarą w siłę marketingu, na który nierozsądnie przeznacza się zbyt duże i nie do końca prawidłowo rozplanowane sumy.

Z drugiej strony – jesteś w tej firmie właśnie ze względu na potrzeby kapitałowe (nom, nie tylko ze względu na urodę ;) ). Prawdopodobnie nie chciałbyś, by Twoje pieniądze zamieniły się w wizytówki i Jaguary prezesów. Ale wiesz dobrze: bez inwestycji nie ma rozwoju.

Oszczędność jest nie tylko oznaką świadomości i odpowiedzialności finansowej – jest też największą kapitalistyczną cnotą. Skłania do częstszych negocjacji, budżetowania i planowania. W końcu jedno z kryterium racjonalności ekonomicznej mówi: osiągnij cel jak najmniejszym nakładem.

Złoty środek
Jest taka kategoria przedsiębiorców, którym Kevin O'Leary mówi: „I'mgonna buy the whole comapny, then I'm gonna fire you!”.

Są to przede wszystkim ludzie pozbawieni elastyczności. Bezwzględnie chciwi bądź bezwzględnie oszczędni – nieustępliwi i nie biorący pod uwagę zmieniających się jak w kalejdoskopie okoliczności. Zamiast pewności siebie prezentujący jedynie radosną bezczelność.

Za stary, za młody...
Nie wiem czy zauważyłeś, ale większość z tych cech przejawiają dwie grupy bardzo często zgłaszające się do informal investors: właściciele odwiecznie małych biznesów i ludzie młodzi, najczęściej świeżo po studiach.

Tak, jedni przeceniają swoje ciężko zdobyte doświadczenie w prowadzeniu budki z lodami, spodziewając się, że prowadzenie firmy mającej 30 pracowników to coś porównywalnego z prowadzeniem budki z lodami x30. Prowadzenie mikro-biznesu ma się nijak do spółek 'udziałowych'.

Drudzy zbytnio uwierzyli NLPowskim doradcom od 'rozwoju osobistego', których doświadczenie zawiera się w słowach 'robi biznes mówiąc jak robić biznes, mówiąc jak robić biznes, mówiąc jak robić biznes, mówiąc jak robić biznes...' (nota bene: jaki to świetny schemat!).

Golden Boys
Ostatnią kwestią, nad jaką zastanawiają się inwestorzy jest track record przedsiębiorcy.

Podręczniki wydawane przez stowarzyszenia inwestorów na całym świecie mówią, że należy szukać okazji szczególnie wśród osób z CV pełnym awansów i sukcesów bacznie zwracając uwagę na wszelkie porażki. Nazywają to poszukiwaniem gwiazd.

Oczywiście każdy inwestor przyjmuje inną strategię, ale osobiście uważam, że w polskich warunkach, kiedy 90% osób starających się o finansowanie to studenci i świeżo upieczeni absolwenci należy zwracać uwagę na osoby, które zaliczyły w swojej biznesowej karierze jakiś upadek. 


Nie chodzi oczywiście o ludzi, którzy czego się nie tkną – wszystko spie***. Ale negatywne doświadczenia mają jedną ważną zaletę: sprzyjają nauce.

Choćby dlatego, że uczą pokory, a w biznesie tej nigdy za wiele...


wtorek, 1 listopada 2011

Podsumowanie paryskich wakacji + październikowy bonus



Ostatnie cztery miesiące były dla mnie bardzo udane. W czerwcu prewencyjnie wycofałem swoje zasoby z GPW, dzięki czemu uniknąłem ostatnich spadających noży. Z drugiej strony skorzystałem dodatkowo na Donkowej zdolności zaciągania długów i niespotykanym o tej porze roku osłabieniu złotego... Zoptymalizowałem moje pozostałe inwestycje, zaprojektowałem nowe. A do tego zyskałem nowy zawód: glazurnik ;). To były cztery wyjątkowo ciekawe miesiące...

Im więcej pracujesz...
tym więcej masz czasu dla siebie. To dziwne, ale tak właśnie się czujesz wstając o 5.00 i biegnąc do najbliższej stacji metra rozklejać reklamy. Później szybciutko zbierasz się na budowę, gdzie odpoczywasz przed zasuwą na zmywaku w Irańskiej knajpie. W sumie jakieś 10 godzin audiobooków :) - kiedy ostatnio udało Ci się tyle czasu dziennie poświęcać na swój rozwój?

W międzyczasie tylko rzut oka na tv i net, kilka minut na rozmowę z dziewczyną na FB i godziny na zastanawianie się nad sobą. 26 urodziny obalone, czas na zmiany :). Ale rewolucji (jak mi się zdaje) nie będzie...

Zmiany w portfelu – czystka pomaga zwiększyć płynność
Wyjeżdżając wiedziałem, że nie mogę liczyć na dostęp do internetu będąc w pracy. Aby uniknąć ścinania stopów w jakimś zamieszaniu pozamykałem wszystkie pozycje (z zyskiem) i założyłem kilkanaście lokat. Zebrałem sprawozdania finansowe od moich inwestycji, ustaliłem zasady komunikacji na czas wyjazdu, i wybrałem się na lotnisko :).

Po zastanowieniu się i analizie sytuacji w moich pozostałych inwestycjach zdecydowałem, że z 2 się wycofuję, a ostatnia (najnowsza) dostaje na razie duży znak zapytania. Jak statystycznie to wygląda?

Na firmie budowlanej jestem 50% zainwestowanych pieniędzy w plecy. A i tego nie jestem pewien, mam wrażenie, że jestem okłamywany... Na innej działalności handlowej – 12% w skali roku do przodu, czyli jest dobrze, ale nie ma już siły, która nadałaby temu rozpęd...

Najmłodsza firma (produkcyjna) pada natomiast ofiarą własnego sukcesu. W czerwcu udało nam się podpisać kontrakt z dużym resellerem – który oczywiście nie tylko nie płaci na czas, ale i stosuje różne sztuczki aby nam namieszać w księgowości. W międzyczasie zdecydowaliśmy się na zmianę profilu produkcji - i ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. Tylko teraz trzeba 'na gwałt' szukać pracowników...
http://www.tour-eiffel.fr/
(Hasta la vista, baby!)

Zmiany w planach na przyszłość
Przebywając w Paryżu zdałem sobie sprawę jak dalece nie pasuje mi 'klimat' Lublina. Nie pasuję do tutejszej mentalności, w której niepowodzenia zawsze są winą 'onych', a 'my', żeby z 'onymi' konkurować musimy kłamać i oszukiwać. Wolę poszukać czegoś innego, weselszego.

Poważna rozmowa z dziewczyną i kilkoma osobami, których opinia się dla mnie liczy i decyzja została podjęta. Cele rozważane to Rzeszów i Łódź (dzięki mojemu pierwszemu wspólnikowi, dzisiaj Łodzianinowi pełną gębą ;) ), mniej atrakcyjny cel trzeciego rzędu to stolica (totalnie bez entuzjazmu).

Oczywiście wiąże się to z zaczynaniem 'wszystkiego' od nowa, ale akurat mnie to nie przeraża. Jedyna w tym momencie inwestycja i tak działa 200 km od mojego miejsca zamieszkania, a gotówka zostanie podzielona na fundusz na zakup mieszkania i fundusz na kolejną inwestycję.

Co za miesiąc?
Ale do przeprowadzki jeszcze około 7-8 miesięcy, więc czas zająć się bardziej 'przyziemnymi' sprawami. Przygotowania do opuszczenia Lublina zaczynam od akcji pod kryptonimem „allegro” - przygotowałem sobie już szablony i zaczynam wyprzedaż. W całości spieniężę te kolekcje które słabo zyskują na cenie, będą trudne do zamknięcia bądź po prostu nie są mi bliskie. Z pozostałych kolekcji sprzedam tylko duble. Jeśli z tej sprzedaży pokryję koszty przygotowania i samej emigracji to będę zadowolony.

Umówiłem się na spotkanie z księgową, żeby ustalić najrozsądniejszy podatkowo sposób regulacji mojego udziału w ostatniej inwestycji, który nie będzie mi przeszkadzał w podjęciu 'normalnej' pracy w nowym miejscu zamieszkania. Zbyt wiele poważnych osób nakłania mnie do podjęcia pracy na etat po relokacji, żebym puścił to mimo uszu.

Ale z własnej 'działalności' też wcale nie zrezygnowałem, ale zmieniam jej charakter, czyli tutaj też szykuję przeprowadzkę – do internetu. Ostatnią poważną stronę www zrobiłem ponad dwa lata temu, więc jestem na etapie chłonięcia nowej technologii. Pracy zamierzam wykonać sporo, ale bez pracy kołacze są tylko w parlamencie...

Ambicje w kąt
W związku z ogłoszeniem wielkich planów przeprowadzkowych bajki takie jak doktorat muszą odejść w zapomnienie. Kiedyś i tak sobie ten tytuł kupię, ale do niczego bardziej sensownego niż łechtanie własnego ego mi on nie posłuży... Szkoda czasu i pieniędzy :).

Swoją chęć do prowadzenia własnej działalności też w kąt odkładam na jakiś czas przenosząc się w mniejszej skali do netu. Etat najbardziej będzie mi potrzebny do ustabilizowania się w nowym miejscu i do... optymalizacji portfela. Kwotę odłożoną na zakup mieszkania podzielę na 2 i postaram się kupić dodatkową kawalerkę pod wynajem. Skoro mam zamiar pomagać innym – muszę mieć z czego ;).

W ten sposób zbuduję sobie kilka kolejnych strumieni przychodu, które zabezpieczą mnie na przyszłość

Więcej szczęścia niż rozumu
Kilka wpłat na konto po 12K i sprzedawcy z mBanku dostają spazmów. Żeby w takiej sytuacji proponować komuś kredyt – nie wiem, czy to jeszcze głupota, czy już bezczelność?

Faktem pozostaje, że moje powodzenie bardziej wynika z głupoty nami rządzących niż przymiotów własnego intelektu. Z moich wcześniejszych wyjazdów wynikało, że po wakacjach eur tanieje – liczyłem więc zarobki w eur/pln ~ 3.5, a wymieniłem je ostatecznie powyżej 4.2.

Teraz jeszcze zostało wykorzystać to szczęście w szukaniu pracy (dotychczas na 'etacie' przepracowałem raptem miesiąc i sam się zwolniłem), bo projekty internetowe i allegro na pewno pójdą jak po maśle ;). Udało mi się dostać Indywidualną Organizację Studiów, więc czasu na dopilnowanie wszystkiego będę miał sporo...

A jakie plany Ty opracowałeś na nadchodzącą zimę?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...