Podoba Ci się ten blog? Chcesz być na bieżąco z nowościami - subskrybuj kanał RSS... Co to jest RSS?

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Rok 2011 rokiem zarabiania przez internet ;)

Stało się. Poległem. Kilka dni temu Reklama namawiał mnie na rozpoczęcie pozycjonowania w Google tego bloga. Jeszcze wcześniej Marcin krytykował moje podejście do buxów. Nie wiem, czy już się tym chwaliłem (nie bardzo jest czym), ale w moim dzienniku inwestora najczęściej w poradach dla samego siebie piszę: jak nie wiesz o co chodzi zapytaj mądrzejszego :P.


No i okazało się, że mądrzejsi sami mnie recenzują. Właśnie to było jedną z przyczyn powstania tego bloga - uczestnictwo w społeczności i korzystanie ze 'zbiorowej wiedzy'. I ta wiedza mówi: pozycjonuj się i zarabiaj przez internet.

Pozycjonowanie
Zaczynam eksperymentalnie: 2 seo katalogi dziennie. Nie powinno to zaświecić mitycznej 'czerwonej lampki' w google, a ja zyskam trochę wiedzy i praktycznego obycia w świecie internetu. Na razie reklam nie przewiduję (może jak dotrę do 200 wyświetleń dziennie?). Po prostu robię zakład i krzyczę "sprawdzam!". Później przyjdzie czas na precle.

Blogi zarobkowe
Mam 2 pomysły:

  1.  Blog, który miałem pisać, kiedy nauczę się już pisać ;). Pomysł podstawowy polegał na stworzeniu strony, która będzie dowodem mojego profesjonalizmu i doświadczenia w jednej z dziedzin, którymi się zajmuję. Blog miał raczej być internetową formą bilbboard'u niż maszynką do zarabiania pieniędzy. Dzisiaj bardziej jestem skłonny zrobić z niego 'niche site'. Mam też zamiar zaprosić do współpracy obytego w temacie kolegę i uczciwie podzielić się z nim zyskiem (np. w proporcji do ilości wyświetleń poszczególnych tekstów).
  2.  Blog nastawiony na zysk z reklam i programów partnerskich. W 4 językach (może z rosyjskim będzie problem). Żeby ułatwić sobie pracę chcę bloga prowadzić w dużej mierze w formie graficznej, za pomocą maskotki. I to właśnie ona, jako element marki, będzie najważniejsza.


Precel tematyczny
Kolega, o którym mowa wyżej, ma już kilka stron działających od kilku lat. Jedną z nich, o tematyce finansowej, porzucił jakieś pół roku temu. Chciałbym ją przejąć (odkupić albo 'wciągnąć' jako aport) i zamienić na precla dla polskich blogerów finansowych. Nie mam o tym zielonego pojęcia, więc cała masa nauki przede mną.

Zarabianie na buxach
Jeszcze z liceum pamiętam zwyczaj klikania w reklamy w zamian za napiwek ;). Niedawno, pod wpływem Marcina z bloga życie z odsetek, powróciłem do tego zwyczaju. Ciężko się odnaleźć po kilku latach, trochę czasu musiałem zmarnować, na przykład na oszustów używających skryptu BuxHost, żeby dojść do własnej strategii (która zresztą od narodzin obarczona jest błędami). Inwestuję do 500 złotych w konto na NeoBux, w 6 miesięcy chcę mieć wypracowany i wypłacony zwrot. Jakkolwiek to się skończy - wnioski spiszę na tym blogu. Jeśli będzie jakiś wybitny zysk, to przetransferuję go w podobną inwestycję na OnBux.

Plany na najbliższe miesiące
Styczeń i luty to miesiące sesji, więc potrzebne będzie wygospodarowanie odrobiny czasu na naukę (bez przesady, to tylko studia - musi ktoś pokryć koszty stancji). Pod koniec lutego chciałbym mieć gotowe oba blogi i wyrobione nawyki pisania kilku postów z rana. Do końca stycznia na pewno chcę zamknąć kwestię współpracy z kolegą i mieć projekty graficzne blogów i maskotki. Potrzebuję też rozpisać sobie zaplecze, 'odrobić lekcje', etc. Luty to już wyłącznie tworzenie contentu.

Moje podejście
Moim życiowym przeznaczeniem jest być aniołem biznesu. I projekt internetowych źródeł dochodu tego nie zmieni, wręcz dochód ten będę reinwestował właśnie w 'Małego Anioła Biznesu'. Osobiście nie widzę wręcz siebie jako popularnego bloggera/internetowego milionera. Szanuję Pata Flynna czy Marka Joynera, ale nie widzę wielkich atrakcji w ich stylu pracy, nie odpowiada mi on. Oczywiście nie mogę też zapominać o moim 'normalnym' zajęciu, które pozwoliło mi zdobyć w 8 miesięcy majątek wart 20 000 praktycznie od zera. Ale klienci nie dają zapomnieć ;).

Dlaczego się więc za to zabieram?
  1.  Bo 2/3 świata dookoła mnie namawia. Robić coś, bo inni tego od Ciebie oczekują to głupota. Gorzej, bo jednak mnie przekonali, że sam tego chcę.
  2.  Bo chcę spróbować, poznać coś nowego. Chcę wejść w 2011 rok agresywniej, bo czuję, że trochę stanąłem w miejscu.
  3.  Liczę na zysk. Przyda się dywersyfikacja źródeł dochodu.
  4.  Kliku czytelników w mailach usiłuje mnie przekonać do inwestowania w pomysły internetowe - mam zamiar nieco lepiej poznać charakterystykę branży nawet, jeśli sam w niej nie zarobię, zanim zainwestuję. Ale uprzedzam z góry - nie wierzę w atrakcyjność takiego inwestowania.


Ostatecznie, jeśli wszystko to okaże się strzałem panu Bogu w okno, po prostu posprzedaję serwisy :).

Żeby trzymać rękę na pulsie raz w miesiącu będę robił podsumowania i opisy tego co i jak poszło. Trzymaj kciuki!

-
W artykule są refflinki - klikniesz, a zostaniesz zapisany w systemie jako mój 'polecony', dzięki czemu zarobię parę groszy.
-


A Ty prowadzisz już jakiś zarobkowy projekt internetowy? Może coś podpowiesz? Z góry dziękuję :)

niedziela, 2 stycznia 2011

Książka na weekend V: Trening koncentracji

"(...)W trakcie swoich działań wiele osób ulega prawu rozleniwienia: to, co nie musi być zrobione dziś, może poczekać do jutra. Często chodzi jednak o sprawy, których załatwienie zajęłoby zaledwie parę minut. Przede wszystkim ignorujemy pewną sprawdzoną już zasadę, o której trafności przekonało się już wielu ludzi: zainteresowanie daną sprawą przychodzi często dopiero wtedy, gdy zaczynamy się nią zajmować, bowiem motywacja narasta w trakcie wykonywania zadania. Jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia..."
Eberhard Heuel 'Trening koncentracji. 10-dniowy program usprawniający'

Dzisiaj w cyklu 'książka na weekend' - książka na nie weekend, a na 10 dni ;). Jako, że przez ostatni tydzień przygotowałem się do podjęcia nowych i pokonania starych wyzwań, szukałem ciekawej publikacji z zakresu rozwoju osobistego, która zamiast setek amerykańsko-nlpowskich historyjek od Tarzana i Jane dałaby mi kilka prostych i rozsądnych wskazówek na temat własnej skuteczności, wybrałem publikację autora z Niemiec. O tym, jak to się skończyło, przeczytasz w dzisiejszej recenzji.

Eberhard Heuel, autor 'Treningu Koncentracji', mieszka w Hagen, gdzie pracuje na uniwersytecie. Nie jest psychologiem, a lingwistą. Pracuje przede wszystkim nad skuteczną komunikacją i nowoczesnymi środkami kształcenia dorosłych. Jak przekonuje wydawca, z powodzeniem prowadzi warsztaty i seminaria w całych Niemczech, wydaje również książki naukowe, popularno-naukowe i poradniki. Z ostatniej kategorii jest znany w Polsce, a jeden z jego dwóch wydanych po polsku poradników właśnie omawiam...

Sztuka koncentracji
W jaki sposób pracować z tą książką... Taki tytuł nosi otwierający publikację rozdział. Nie jest długi i skomplikowany. Wyjaśnia nam po prostu metodologię kursu: przeczytaj, a kiedy dojdziesz do ćwiczeń realizuj jeden blok ćwiczeniowy dziennie. Banał. Jak więc jest z teorią? Kolejny rozdział, 'Sztuka koncentracji' przedstawia kilka teoretycznych aspektów omawianego zjawiska. Największą nadzieję zrobił mi wytłuszczony akapit 'koncentracja mimowolna'. Nadzieja matką głupich. Koncentracja mimowolna to żaden nawyk czy sztuczka psychologiczna. To tylko mobilizujący stres.

Przyczyny zakłóceń koncentracji
Są omawiane w kolejnym rozdziale. Mieliśmy w zasadzie już zestaw 'do', przeszliśmy teraz do zestawu 'don't do'. W poprzednim, jak i kolejnych rozdziałach książki znajdziemy już pierwsze ćwiczenia, polegające na wypisywaniu własnych spostrzeżeń na dany temat. W mojej opinii - dziecinada. Porady, jakie znajdziemy w tej części znajdziemy też na 99% blogów o rozwoju osobistym: sprzątaj biurko i pokój, wietrz, trenuj, śpij... Oczywiście nie ma cudownej recepty na zwiększenie koncentracji i efektywności, ale. Ale. (takie sceptyczne 'ale', które kończy większość kłopotliwych tematów)

Trening usprawniający koncentrację na co dzień
W końcu dobrnąłem do rozdziału-sedna. Czytając go nie mogłem jednak uwierzyć: jeden z akapitów ma tytuł 'bądź osobą zorganizowaną'. Mam za swoje. Chciałem prosto, to mam prosto, jak krowie na miedzy :/. Kolejny rozdział '30 wskazówek dla pobudzenia zdolności koncentracji' jest najlepszy, najkrótszy (15 stron), i nadawałby się na niezłego arta na bloga. Obserwuj, planuj, odpoczywaj, trenuj, śpij.. aha, to już było.

Program treningu 10-dniowego
To już w zasadzie porażka. Powtórzenia? No tak, powtarzanie podstawą zapamiętywania. Ale gry w skojarzenia, 'znajdź drogę do celu' po zaplątanych kreskach, znajdź 5 różnic na rysunkach, etc. to już nawet nie jest żart. Przez cały czas czytania książki przebija się do świadomości czytelnika myśl, że zdolność koncentracji zależy wyłącznie od IQ. A te 'ćwiczenia' tylko potwierdzają takie przekonanie. Idąc dalej tym tropem, skoro IQ w większości jest warunkowane genetycznie, to na zwiększenie swojej zdolności koncentracji wpływu nie mamy.

Mam za swoje
Chciałem odpocząć od 'amerykańskich' poradników z historiami super- i hiper-menów, to i mam teraz za swoje. Od początku artykułu staram się powstrzymywać swoją złość. Zmarnowałem pieniądze i czas, powinienem w zasadzie iść do księgarza i zwrócić książkę. Przykro mi, bo chciałem co jakiś czas w ramach tej serii odkryć dla Ciebie jakąś ciekawą a mało popularną publikację (dlatego też unikam mainstreamu inwestycyjnego i nlpowskiego).

Czy warto?
Jakoś w poprzednich moich recenzjach starałem się pokazać, że książki warto czytać z różnych powodów i dla różnych, czasem nawet nieprzewidzianych korzyści. Ale tej książki nie należy brać do ręki pod żadnym pozorem. 190 stron w twardej oprawie, wydane przez Klub dla Ciebie - cena z okładki 19,90 złotych, kupiłem za 5,00 w sklepie z tanią książką. Przepłaciłem.


A co Ty sądzisz o 'Treningu koncentracji' Heuela?

sobota, 1 stycznia 2011

Wartość netto: grudzień 2010 (+ 42%, czyli cuda się zdarzają)

Pierwszy dzień nowego roku to czas, kiedy ze spokojem mogę spojrzeć na mijające 8 miesięcy i podsumować swoje 'osiągnięcia'. I uświadomić sobie, że mam trochę powodów do zadowolenia. Przede wszystkim jestem zadowolony ze zbudowania solidnych podstaw do dalszego rozwoju. I to patrząc z punktu widzenia zarówno finansów, jak i doświadczenia (Thanks God!).



1. Księgowość

Na początek magiczna tabelka i jej omówienie (kliknij, aby powiększyć):



Wartość netto (+42%)
W tym miesiącu mój majątek wzrósł zadowalająco pod względem księgowym. Powodów do hurra optymizmu nie ma z dwóch przyczyn. Po pierwsze, jak pisałem miesiąc temu, tak duży wzrost jest tak na prawdę odłożonym w czasie zyskiem z poprzedniego miesiąca. Za prace z listopada klienci płacili w połowie grudnia. Po drugie, większość pieniędzy poszła na uzupełnienie mało mnie cieszących od kilku dni kolekcji...

Gotówka (-17%)
Nie jestem etatowcem i w zasadzie nie powinienem się przejmować tym, że na koniec miesiąca jest jej mniej niż w poprzednim. Najważniejsza jest płynność bieżąca, a ta zostaje utrzymana. Dodatkowo dwóch kolejnych klientów 'przez święta' spóźnia się z zapłatą...

Fundusze (0 zł)
Dopóki nie będzie zdecydowanego sygnału ożywienia w naszej gospodarce tutaj będzie 0. Chyba, że przybędzie mi trochę niespodziewanych pieniędzy, z którymi nie będę wiedział, co zrobić ;). Choć po ostatnich wygłupach Słońca Peru i jego ferajny z OFE słowo 'fundusz' bardzo źle mi się kojarzy.

Akcje (+249 zł)
Ruch tyleż ważny (bo jest), co symboliczny (tak znikomy). Kupiłem 10 akcji Ciechu po 24,60. Przede wszystkim w ramach nauki, żeby uzupełnić Dziennik Inwestora i obserwować swoje reakcje. Jak na razie jestem zadowolony z walorów edukacyjnych, a po wybiciu ponad 25,00 liczę na ruch w kierunku 29,50. Kokosów nie zrobię, ale nie o to chodzi.

Lokaty (+0%)
Żadnych ruchów. Open Finance 3 miesięczne z dzienną kapitalizacją - taki fundusz awaryjny II stopnia. W razie potrzeby do zerwania bez uronienia łzy.

Inne inwestycje (+12%)
Doszedł drugi, niewielki, za to ciekawy projekt Małego Anioła Biznesu. Z MLMem idzie w miarę dobrze, koszty zredukowałem o 50%. MAB przynosi już pierwsze zyski, więc nie ma powodów do niezadowolenia. W planach zbieranie kolejnych 5-9 000 złotych na kolejny ruch MAB.

Fundusz Awaryjny (+4%)
Skumulowane odsetki. Skoro to eMax Plus to dorzucę na lokatę jednodniową. Żeby wypłacić i tak muszę mieć dostęp do internetu, więc różnicy wielkiej nie ma, a odsetko oprocentowane podwójnie (na lokacie + z eMaxa).

Fundusze Celowe (+0%)
Powstaną w styczniu, szczególnie dla otworzenia 3 projektu MAB.

Waluty (~860 zł)
Część zarobku na AlertPayu, w EUR i USD. Przygotowanie do małej międzynarodowej ofensywy. Jak ruszę dam znak od razu z pierwszymi efektami :). Raczej związane z inwestycją biznesową, niż rynkiem pieniężnym.

Kolekcje (+133%)
Poszczęściło się. W ramach świątecznych prezentów odziedziczyłem dosyć drogą kolekcję. Do tego dużą część zarobionych pieniędzy poświęciłem na utrzymanie i uzupełnienie już posiadanych zbiorów. Z jednej strony mnie to cieszy, bo większość kolekcji w ten sposób zamknąłem. Z drugiej - duża część moich zasobów utknęła w mało płynnej formie. Na pocieszenie zostaje tylko myśl, że kolejne zakupy będę robił tylko przy wielkiej cenowej okazji, a część zbiorów mam zamiar spieniężyć.

Kruszce (+42%)
W sprawie kruszców bardzo nieprzyjemnie zaskoczyła mnie firma bulioner.pl, o której ofercie pisałem tutaj. Oferta niby była aktualna do 31.12.2010, ale na zamówienie wysłane 29.12.2010 wieczorem nikt nie odpowiedział. Może to dla mnie kara za zbytnią przezorność, bo przy obecnych cenach ktoś uznał, że opłaca się olać klienta. Pieniądze zainwestuję po prostu inaczej, płakał nie będę. Zmiana kategorii ze 'srebro' na 'kruszce' znamionuje tylko, że do sztabek dołączyło złoto.

2. Rozwój osobisty.

Tutaj już nie tak dobrze, jak w 'cyferkach'. Nawet słabo. Okazało się, że klienci nie szanują moich świąt i w wigilię rano też mają kaprysy 'na wczoraj'. Do tego dwoje dziadków w szpitalach dopełnia obraz zamieszania. Tylko naukę języków obcych świadomie odpuściłem, dzięki konsultacjom z coachem.

Znam 6 języków, 5 biegle. I 'uczenie' się ich w kółko ani nie jest nauką, ani nie daje satysfakcji. Zaczynam okres poszukiwania ciekawego i satysfakcjonującego zajęcia, które mile zapełni mi dodatkowe 2 godziny wyrwane z poranka :).

W skrócie postępy w stawianiu czoła wyzwaniom możesz sprawdzić tutaj.

3. Podsumowanie roku.

Nie ma co podsumowywać, bo 'nowe życie' prowadzę raptem od 8 miesięcy. Jedyna liczba, która na prawdę mnie cieszy i ma znaczenie to:

2,33

To stosunek ilości zarobionych do wydanych w ciągu miesiąca pieniędzy (średnio, przez ostatnich 8 miesięcy). Stąd też obrazek w tym podsumowaniu z kasą, która zostaje w mojej kieszeni :).

Teraz już nie zostało mi nic innego, niż życzyć Tobie i sobie wiele wolności, doświadczeń i pomyślnej statystyki w roku, który właśnie się zaczyna! Najlepszego!




A z czym Ty wkraczasz w 2011 rok?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...