Podoba Ci się ten blog? Chcesz być na bieżąco z nowościami - subskrybuj kanał RSS... Co to jest RSS?

niedziela, 9 stycznia 2011

Książka na weekend VI: Instant Income

"(...)When you automate your sales function, your customer service, your billing activity, your telephone system, your prospecting for new customers, and other functions, you reduce the day-to-day annoyances of running a business so that you can focus on the most important aspects: advertising and marketing.You also give yourself the freedom to step away from the business for a period of time. Occasional Entrepreneurship can work only if you have effective systems in place..."
Janet Switzer 'Instant Income'.

Nie lubię amerykańskich książek. Są przegadane, pełne rozrywkowych przypowieści i rad dla debili. Czasami mam wrażenie, że ostatni akapit na kolejnej stronie będzie opowieścią o tym, jakie fascynujące rzeczy pewien Johnny z Arkansas odkrył, kiedy przewrócił stronę - przewróć stronę i Ty, tylko przez najbliższą wieczność te wyjątkowe treści będą dostępne dla Ciebie, ale musisz działać natychmiast!

W książce, którą czytałem w ten weekend na stronach oddzielających stronę tytułową 'części' oddzielono od rozdziałów jedną prawie pustą. Prawie, bo zostawiono na niej napis 'This page intentionally left blank'. No ale czegóż się spodziewać po ludziach, którzy nie wiedzą, że kawa w McDonald's jest gorąca?

Można się spodziewać wiele.

Janet Switzer - pisze dla New York Timesa i USA Today, pracuje jako copywriter i marketer, pisze (jak zaraz się okaże) świetne książki. Od 20 lat. Pracuje też jako doradca i prowadzi szkolenia dla sektora małego i średniego biznesu.

Preface
Książkę pani Switzer wyszperałem na jednym z anglojęzycznych forów podczas przygotowań do uruchomienia mojej niche-site. Nic nie mówiące nazwisko, nie znany (choć chwytliwy) tytuł, Amazon... Zaryzykowałem, w końcu książkę poleca sam The Harv Eker!

Part One: Strategies, that bring in the cash
Po kilkudziesięciu stronach wstępu i typowych dla publikacji zza oceanu przechwałek ruszam na podbój 'natychmiastowego przychodu' i... oczom nie wierzę. Ze 3 przypowiastki na krzyż i fakty, opisy, świetny copy i z encyklopedyczną dokładnością opracowane treści. Podstawowy temat książki: własny biznes, mały biznes, okazjonalny biznes, biznes dla etatowca - biznes od każdej strony.

W kolejnych podrozdziałach dowiemy się szczegółowo jak wykorzystać już posiadane informacje o klientach, jakie informacje zbierać dalej, jak budować dwuzdaniową ofertę pre-sell, up-sell, down-sell, cross-sell... Jak sprzedawać więcej, lepiej, efektywniej, z większą korzyścią (wbrew pozorom) dla klienta. Do pomocy case'y (na szczęście krótkie), scenariusze, checklisty. Czegóż chcieć więcej?

Dowiemy się dosyć dużo o copywritingu, media planowaniu, media relations, o wykorzystaniu niemal darmowego czasu i powierzchni reklamowej. A kiedy już autorka kończy omawiać marketingowe zaplecze przechodzi do kolejnego rozdziału - prawdziwej perełki tej książki - traktującego o rekrutacji sprzedawców. Z grona klasycznych, profesjonalnych salespeople, programów partnerskich, a nawet spośród własnych klientów.

Oczywiście znalazłem coś dla siebie: rozdział o Joint Ventures. Czym są, na jakich zasadach funkcjonują, jak łączyć przedsiębiorstwa i na jakich zasadach poszukiwać potencjalnego partnera na rynku. Dla mnie miód.

Dwa ostatnie rozdziały pierwszej części są również bardzo ciekawe. Pierwszy mówi jak zastosować wszystkie wcześniejsze rady i pomysły w e-biznesach. W drugim natomiast w bardzo przystępny i fajny sposób autorka pomaga czytelnikowi odnaleźć przeoczone zasoby, których nigdy nie brał pod uwagę jako generatory przychodu (chyba nie muszę pisać, jak przydatny jest to rozdział).

Part Two: Instant income overnight audit
Metodologicznie słuszne posunięcie. Druga część książki to tylko jeden rozdział. Zawiera on checklisty i rozpiski pozwalające jeszcze raz przyjrzeć się własnemu biznesowi (bądź pomysłowi na biznes), przemyśleć go i zapisać w wolnych miejscach wnioski. Ta część książki wygląda jak ćwiczenia z liceum ;).

Part Three: Going into business with the boss
Nie, to nie rozdziały o ucieczce z pracy do własnej firmy. W trzeciej części książki poznamy amerykańską koncepcję Intrapreneurship: bycia niezależnym i odpowiedzialnym w decyzjach, ale ciągle pracownikiem firmy (taki freelancer na etacie). Najważniejszą treścią tej części jest gotowa strategia rozmów i negocjacji z szefostwem w firmie, w której pracuje czytelnik.

Szkoda, że w Polsce ciężko managerom zdobyć się na odpowiednią ilość zaufania do pracowników aby zaakceptować podobną formę współpracy. Przynajmniej (niestety) nigdy nie słyszałem o takich wypadkach. Tak więc tę część można przeczytać 'ku pokrzepieniu serc' i dla walorów światopoglądowych, ale na korzyści z tej wiedzy raczej bym nie liczył.

Part Four: Becoming an occasional entrepreneur
Najsmaczniejsza część tortu dla poszukujących bądź rozwijających pomysły na biznes, czy to 'pełno etatowy', czy tylko jako dodatkowe strumienie przychodów. Dziesiątki podpowiedzi na temat strategii, niszy, analizy rynku a przede wszystkim dostosowywania modelu biznesu do własnego charakteru i preferencji.

Part Five: Turning instant income into Lifetime Wealth
Ostatnie trzy rozdziały książki mówią przede wszystkim o automatyzacji biznesu i rozsądnym zarządzaniu przez outsourcing. Wisienką na torcie jest tutaj rozdział 20 (ostatni), będący zapisem przygotowania dwunasto-miesięcznego planu budowy własnej firmy i stałego strumienia przychodów.

Miód
Jest to zdecydowanie najlepsza książka, jaką czytałem od początku tego bloga. Jestem szczęśliwy, gdyż (jak pisałem ostatnio) chciałbym tutaj prezentować perełki spoza mainstreamu. Ta książka jest niemal idealna: pełna konkretów, ale nie nudna. A przede wszystkim pozbawiona mowy-trawy, której pełno przede wszystkim w pokrewnej literaturze o rozwoju osobistym.

Dodatki
Niemal każdy poradnik za oceanem dostaje 'w komplecie' wsparcie w formie strony www czy bloga z bonusami. Tak samo jest w przypadku 'Instant Income': na stronie www.instantincome.com znajdziemy niezbyt często uzupełnianego bloga i darmowy Janet Switzer's Instant Income New Business Planner. Bardzo przydatny dodatek :).

Czy warto
Dzisiejszy wpis jest długi, bo i e-book pokaźny: 338 stron z marginesami, jakie zabiłyby broszury 'Złotych Myśli' (czytaj: minimalnymi). Elektroniczna wersja (taką kupiłem) kosztuje 19,34$ na Amazon.com, wersja drukowana w promocji 16,47 + przesyłka. Mam nadzieję, że mój wpis przekonał Cię do zainwestowania w tę książkę, a książka przekona Cię do działania - na prawdę warto ją kupić!

P.S. Na Google Books znajdziesz 'dziurawą' (jak to na GB) wersję książki za darmo - kliknij tutaj. A na youtube można posłuchać krótkiego telefonicznego wywiadu z autorką:



Czytałeś 'Instant Income' bądź inną książkę Janet Switzer? Proszę, podziel się z nami swoją opinią :).

piątek, 7 stycznia 2011

Jak kółko i krzyżyk pomagają inwestorom

Ciech - nie było się nad czym
zastanawiać ;)
Znasz grę w kółko i krzyżyk? Niestety ten wpis o niej nie mówi. Mówi za to o kółkach i krzyżykach, które pozwalają rozpoznać rynkowe szanse i zagrożenia, a przede wszystkim - trend i jego siłę. To wpis o wykresach punktowo-symbolicznych (i kilka słów dla miłośników dalekowschodnich technik analizy wykresów).

Podstawowa zasada większości inwestorów brzmi: graj z trendem (trend is your friend). Tylko jaki jest trend? Thomas J. Dorsey w książce 'Wykresy punktowo-symboliczne' przedstawia jedną z metod (choć znaną już wcześniej, to opracowaną dopiero przez Dow'a), jaką analitycy techniczni mogą się posłużyć aby ustalić rodzaj i siłę aktualnego trendu w średnim i długim terminie, za to z dużym prawdopodobieństwem.

Kółko czy krzyżyk?
Wykresy XO posługują się czterema rodzajami symboli i za nic mają sobie prostą czasu, której po prostu nie ma (a i cena nie jest na nich najważniejsza). Jak konstruować takie dziwactwo?

Weź kartkę papieru w kratkę, po lewej zapisz aktualną cenę akcji, które obserwujesz. Po jej prawej stronie postaw kropkę. Teraz za każdym razem, kiedy kurs wzrośnie o kolejne 2% (bądź inną liczbę, którą uznasz za słuszną) nad kropką postaw X. Jeśli kurs spadnie o analogiczne 2% przejdź do kolejnej kolumny w prawo i postaw O jedną kratkę poniżej. Każda kolejna zwyżka to kolejny X, każdy spadek - O.

Żeby jednak jakoś połapać się w czasie na wykresie możesz zaznaczyć kolejne miesiące, zamiast X czy O wystarczy tylko wstawić numer miesiąca (a dla października, listopada i grudnia kolejno litery A, B i C).

Analiza wykresu XO
W zależności od strategii i zapotrzebowania inwestora analizie można poddawać procentowy wskaźnik hossy giełdy warszawskiej (Warsaw Stock Exchange Bullish Percent Index - WSE BP), innych giełd i poszczególnych walorów. Tak jak w przypadku klasycznej AT opartej na świecach czy wykresach liniowych, tak i w przypadku wykresów XO możemy rozpoznać poszczególne formacje i starać się na ich podstawie przewidzieć ruchy cen.

Podstawową przewagą wykresów point&figure (OX) nad klasycznymi świecami jest ich prostota. Analiza poszczególnych formacji jest równie prosta co samo rysowanie wykresu, dlatego obie czynności łatwo powierzyć automatom.

Nie tylko cena się liczy
Oprócz samego wykresu dotyczącego ceny w analizie sytuacji rynkowej pomaga tzw. rachunek/wykres siły relatywnej. Pozwala on określić siłę i stosunek aktualnych ruchów cen danego waloru w stosunku do całego rynku. Dodatkowo prowadzone są notowania  procentowych wskaźników liczby spółek powyżej ich własnych trzydziestotygodniowych  i dziesięciotygodniowych średnich ruchomych - WSE 30(10)Wk oraz o wiele bardziej skomplikowany Hi-Lo Index (Średnia stosunku lidzby dziennych maksimów do sumy dziennych max+min na GPW)

Kursy i automatyzacja
W Polsce, ale i na świecie, wykresy XO nie są jakoś specjalnie popularne. Jest jednak jeden serwis, który udostępnia za darmo aktualne i historyczne wykresy poszczególnych spółek, jak i całego indeksu WSE BP. Tym serwisem jest CzasNaZysk.pl.

Dodatkowo na CzasNaZysk.pl znajdziesz przyzwoity kurs wyjaśniający poszczególne formacje i sposób ich interpretacji. Wyjątkowo leniwi inwestorzy mogą skorzystać też z automatu, który powiadamia o wygenerowaniu sygnału zakupu i sygnału sprzedaży (po prawej), jego sile i spodziewanej cenie na końcu trendu.

Na youtube znalazłem jeden sensowny kurs p&f w języku angielskim, choć jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Jak to wygląda możesz sprawdzić tutaj.

Giełda, Forex?
Wszystko zależy od doświadczeń i zdolności inwestora. Wykresy XO mogą być używane do wszystkich trade'ów, jakie sobie tylko wymyślisz. W sieci znajdziesz co najmniej kilkadziesiąt systemów biorących pod uwagę bądź w ogóle opierających się na point&figure przeznaczonych tak dla Forexu, jak i giełd.

Ja stosuję OXy do wyszukiwania spółek, którymi w ogóle będę się interesował, oraz do oceniania atrakcyjności inwestowania w fundusze polskich akcji (WSE BPI). Moja ostatnia inwestycja 'na papierze' - ABM Solid - dzięki wykresom XO dała niemal 100% zysku. A obecna mini-inwestycja (Ciech) zachowuje się zgodnie z teorią :). Oczywiście to raptem dwa strzały, ale z pierwszą wsypą strategii opartej na wykresach OX nie omieszkam o niej poinformować.

Od góry: Renko, Kagi, przełamanie
3 linii. Grafiki z serwisu 

www.activeinvest.pl
P.S. Bonus dla miłośników technik japońskich
Najbardziej zbliżonymi do wykresów OX są wykresy Renko. W zasadzie wystarczy zamienić Xy na białe cegiełki, O na czarne - i mamy gotowe Renko. Zasada analizy w obu przypadkach jest również bardzo podobna. Jak na razie Renko nie doczekało się dobrego kursu w polskojęzycznym internecie :(.

Innym, podobnym do point&figure wykresem jest wykres Kagi. Jest on jednak bardziej skomplikowany, znaczenie ma tutaj nawet grubość linii. Jedyne rozsądne opracowanie Kagi jakie znalazłem to kilka artykułów na stronach eurobankier.pl, które znajdziesz tutaj.

Ostatnią techniką rysowania i analizowania wykresów, pochodzącą z kraju kwitnącej wiśni, a podobną do p&f jest wykres 'przełamania trzech linii'. Jest to technika pozwalająca analizować przede wszystkim dynamikę trendu. Za punkt odniesienia stawia kolejne maksima i minima, a jej nazwa pochodzi od reguły, która mówi, że po trzech kolejnych maksimach znaczenie ma tylko ten spadek, który przekroczy ich linię wybicia.

Wszystkie te 3 techniki znajdziesz w książce "Świece i inne japońskie techniki analizowania wykresów" Nisona.


Jak obstawiasz, kiedy wiara w 'cudowne' wykresy OX odbije mi się inwestycyjną czkawką?

czwartek, 6 stycznia 2011

Studia są dla głupich

Jest taki moment w życiu, kiedy nie wiesz co ze sobą zrobić, a wszyscy dookoła wmawiają Ci, że właśnie teraz powinieneś wiedzieć najlepiej. Gorzej - większość z Twoich znajomych nie wie. I wtedy właśnie idziesz na studia. W trakcie uczysz się dostosowywać do tego, co w życiu 'dane', tylko po to, żeby później narzekać i powtarzać 'studia są dla głupich'.

Wielu ludzi nie zauważa, że dołączenie do grona studentów ma jedną, niewątpliwą, zaletę: daje czas do namysłu i możliwość w miarę beztroskich poszukiwań odpowiedniej dla siebie drogi. Fajnie mają ci, co z sukcesem kończą poszukiwania na V roku, jeszcze fajniej ci, co kończą wcześniej. Ale ci, co nic nie znajdą powtarzają 'studia są dla głupich'. A mogli zainwestować kilka minut dziennie w pracę nad własną życiową ścieżką.

Moja najlepsza inwestycja
Studia same w sobie były (i są) dla mnie wyjątkowo udane. Tutaj nauczyłem się kilku zawodów, poznałem pierwszego i trzeciego wspólnika, moich obecnych współpracowników i klientów, moją dziewczynę... A wszystko dlatego, że na studiach najmniej ważne jest dla mnie studiowanie.

Moją najlepszą inwestycją było dołączenie do Studenckiego Forum Business Centre Club. Było, nie było - dzięki byciu studentem ;). Kiedy dołączyłem do tej organizacji Kamil Cebulski zaczynał z nią współpracować, Marcin Osman realizował właśnie swojego BOSSa, a jej 'ojciec' Darek Żuk, otwierał pierwsze w Polsce Inkubatory Przedsiębiorczości i ruszał z programem Polska Przedsiębiorcza.

Sukces
Dzięki tej organizacji miałem okazję 'dotknąć' swoich idoli, podziwiać największe polskie przedsiębiorstwa od kuchni, uczestniczyć w Wielkiej Gali Liderów Polskiego Biznesu, Forum Ekonomicznym w Krynicy (wbrew pozorom nie jako kelner), zawiązałem masę znajomości, etc. Miałem też okazję samodzielnie realizować projekty, nadzorować cały dział i uczestniczyć w pracach zarządu, aż w końcu poprowadzić region osobiście, i przetestować siebie i ludzi, w których uwierzyłem. Po 3 miesiącach w SF BCC miałem już swoją firmę - wiedziałem, że wdepnąłem na odpowiednią dla siebie ścieżkę

-
Piszę to nie po to, żeby się przed Tobą chwalić, bo wiem, że masz w d*, kim jestem i co w życiu robiłem. Chcę Ci pokazać, że dzięki własnej aktywności na studiach możesz osiągnąć rzeczy, które dla wielu innych ludzi są nieosiągalne..
-

Możliwości
SF BCC nie jest jedyną (choć jest najlepszą :P) organizacją, która może Ci pomóc zostać Kimś w tłumie 'ktosiów'. Moja dziewczyna była na przykład w zarządzie podobnej organizacji: Forum Młodych PKPP Lewiatan, która to organizacja formalnie realizuje te same cele (do tego mają własną oficjalną sieć Aniołów Biznesu). Gdybym miał porównać SF i Forum Młodych wskazałbym tylko na kaliber przedsiębiorców, którzy tworzą 'mateczne' organizacje (FM lepsze jest dla realizacji ambicji lokalnych).

Ale są też korpo-przedszkola w stylu AIESECu czy AEGEE, są koła naukowe dla spragnionych doktoratów, jest wreszcie zawsze jakiś samorząd pełen politykierów i salonowych zamachów stanu. Wybitni fachowcy też znajdą dla siebie kawałek tortu, np. Forum Młodych Dyplomatów. Nie mówiąc już o młodzieżówkach partii (a fuj!). Chętni do poszukiwań zawsze znajdą coś dla siebie.

Chrzest głębokiej wody
A jeśli bardzo ciągnie Cię niezależność możesz spróbować swoich sił w biznesie - czy to w Inkubatorach, czy na własną rękę. Będąc studentem otrzymasz wsparcie od wielu instytucji (nie mówiąc już o unijnych programach spin-off), a nawet od specjalistów z własnej uczelni. A dzięki rodzicom, znajomym, stypendiom i studenckim zniżkom żaden upadek nie zakończy się przeprowadzką pod most - możesz być tego pewien.

Od jakiegoś roku współpracuję z dwoma studentami KULu, którzy organizują Pythonalia - festiwal humoru Monty Pythona. Jest to ich prywatny biznes, który nauczył ich tego, czego żadna szkoła ich nie nauczy. Ale jednocześnie wcale nie zaprzeczają - tego, co nauczyły ich studia, żaden biznes ich nie nauczy. Skomplikowane? W końcu chłopaki studiują filozofię (pozdro!). Dzisiaj, kiedy kończą swoją akademicką przygodę ruszają w życie z konkretną wizją przyszłości. Dobrze wiedzą do czego przydało im się ostatnie 5 lat - do zbierania doświadczeń.

Darmowe błędy
To właśnie przewaga studiów nad 'natychmiastowym' startem w poważne życie. Angażując się w prace organizacji studenckiej dostajesz więcej i ciekawszych okazji do mylenia się. Na prawdę polecam popełnianie błędów - uczą o wiele więcej niż nie do końca zaplanowany i zrozumiany sukces. O swoich już niedługo napiszę, tylko chyba trzeba będzie z tego zrobić cały cykl artykułów, tyle ich było.

Studia każdy powinien zacząć
i nie każdy skończyć. Moim skromnym zdaniem taki właśnie jest morał z życia Forda, Abramowicza czy Zuckerberga. Mój pierwszy wspólnik, moja najświeższa inwestycja: nie skończyli studiów (ba, zrezygnowali na IV roku). Ale potrzebowali tych 4 lat na znalezienie swojego pomysłu na życie. Dzisiaj wiodą żywot, jakiego chcieli, są relatywnie bogaci i zadowoleni. Studia nie są dla głupich, są dla tych, co jeszcze nie zdecydowali...



A Ty, znalazłeś swoją życiową ścieżkę na studiach, czy dopadła Cię zanim zacząłeś studiować?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...